Duchowa równowaga czy energetyczny zawrót głowy? Co robić, gdy pojawiają się wątpliwości?

Być może ogarnęła Cię kiedyś wywrotowa myśl, że mimo całego zła i podstępów tego świata, nie jesteś  łupinką orzecha na środku oceanu, która z trudem utrzymuje się na jego powierzchni, zdaną na łaskę lub niełaskę potężnych żywiołów. Może dzięki  tej myśli udało Ci się skonstruować zmieniającą perspektywę lornetkę, która pozwoliła Ci dostrzec, prawo przyczyny i skutku, akcji i reakcji, pozwoliła Ci zauważyć to, że aby nastąpiła zmiana, musi być działanie z Twojej strony, że nie jesteś niewolnikiem własnej rzeczywistości, a ją tworzysz? Możesz tego dokonać krocząc ścieżką bezwarunkowej miłości i prostych prawd serca, możesz też tworzyć własną przestrzeń używając  logiki i wiedzy.Wybór należy do Ciebie, ważne, by nie zboczyć z drogi, nie pogubić kierunków, nie zapomnieć o celu, a o co tak łatwo we współczesnej rzeczywistości, zwłaszcza tej duchowej, która może przypominać położone w Nevadzie Las Vegas. Wokół pełno budynków z kolorowymi światłami, a w każdym specjalista od rozwoju osobistego, przewodnik duchowy, wróżka, jasnowidz, terapeuta, każdy z unikalnym i płatnym sposobem na szczęście, nierzadko dyskredytujący poglądy innych. Czy tak ma wyglądać miłość bezwarunkowa i współistnienie? Jak w tym hałasie metod, jedynych słusznych religii, produktów, warsztatów, duchowego pośrednictwa, usłyszeć głos własnej Duszy? Jak nie zgubić jej przewodnictwa na kolorowym jarmarku wiedzy duchowej? Wierzę, że nie jestem jedyną osobą, którą na drodze po szczęście i wolność doganiają wątpliwości, dlatego dziś piszę o tym co robić, gdy tego do końca nie wiadomo.

Jak oswoić własny strach? O lękach i innych mieszkańcach podświadomości

Lęk był i jest podstawową siłą, która powstrzymuje nas przed dostąpieniem stanu światłości. W II tomie Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia Drunvalo Melchizedek przedstawia ciekawą teorię dotyczącą przeznaczenia Wielkiej Piramidy w Egipcie, jego słowa głęboko zapadły w moje serce, nie dlatego, że poparte są licznymi dowodami, ale dlatego, że słyszałam je w swoich medytacjach, zanim odkryłam kim jest Drunvalo. Otóż jednym z ważniejszych pomieszczeń w piramidzie jest tak zwana Studnia (niewielkie pomieszczenie pod powierzchnią piramidy, dziś częściowo zasypane) wraz z wąskim korytarzem, który do niej przylega, a który z niewiadomych przyczyn jest zakończony ścianą, jakby twórcy piramidy nagle zmienili zdanie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu można było wczołgać się do tunelu, obecnie jest to obszar zamknięty dla zwiedzających, powodem były zagadkowe zgony, które miały miejsce przy końcu tunelu. A ludzie ginęli z powodu ukąszeń węży czy pająków, które nawet nie występują w Egipcie, a jedna z ostatnich wycieczek miała być zagazowana. Według Drunvalo (oraz mojej skromnej opinii) w miejscu zakończenia tunelu następuje kumulacja energii, która powoduje załamanie wymiarów. A teraz wyobraź sobie, że czołgasz się w ciasnym i ciemnym tunelu egipskiej piramidy, gdzieś pod powierzchnią ziemi, o czym myślisz? Czego się boisz? Otóż w wyższych wymiarach nasze myśli materializują się natychmiastowo, z tym, że „na pierwszy ogień” idą nasze lęki, czego doświadczali pechowi turyści na końcu tunelu. Zjawisko to występuje jedynie w tym miejscu piramidy, a w zasadzie pod piramidą, zatem zwiedzanie jej pozostałych pomieszczeń jest jak najbardziej bezpieczne. I mimo, iż w zakresie Twoich zainteresowań nie muszą znajdować się międzywymiarowe podróże, to ujarzmienie strachu i lęków powinno. Dlaczego? W książce Wewnętrzne Przebudzenie Colin Sisson wyjaśnia w jaki sposób lęk nas ogranicza, jak niesamowicie ważny jest proces akceptacji i łączenia się ze strachem w celu jego opanowania. Według niego, to właśnie lęk jest przyczyną większości naszych negatywnych emocji, spójrzcie sami:

Koniec Świata – jak przeżyć i nie zwariować wg Drunvalo Melchizedeka

Być może kogoś z Was to zaskoczy, ale jest jeden Koniec Świata, który został oficjalnie potwierdzony przez naukowców, a mianowicie ten, który będzie miał miejsce za 5 miliardów lat, gdy najbliższa nam gwiazda (Słońce) na skutek reakcji na jej powierzchni przeistoczy się w Czerwonego Olbrzyma, który pochłonie wszystkie krążące wokół planety. Ale 5 miliardów lat to niewyobrażalny wręcz ogrom czasu, czy ludzkość szczęśliwie przetrwa Apokalipsę od dawna zamieszkując inne planety, czy będzie już tylko odległym wspomnieniem Matki Ziemi? Jeszcze nie odetchnęliśmy po ostatnim „Końcu Świata” z 23 września, a tymczasem kolejny już niedługo, bo 19 listopada 2017 roku, choć tego typu przepowiednie zamiast strachu wzbudzają śmiech i politowanie, warto zastanowić się nad gwałtowną ich kumulacją w ostatnim czasie, być może faktycznie czeka nas spora zmiana. Równolegle do licznych wizji wojen, wszechogarniającego zła i katastrof naturalnych, w środowiskach alternatywnych funkcjonuje teoria o przejściu ludzkości w inny wymiar. A jednym z czołowych jej propagatorów jest Drunvalo Melchizedek, poniższy wpis w całości opiera się na dwóch tomach Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia, które powstały w wyniku zapisów z prowadzonych przez Drunvalo warsztatów w latach 1985-1994. Drunvalo Melchizedek studiował fizykę i sztukę na uniwersytecie w Berkley, w ciągu 25 lat po zdobyciu dyplomu pobierał nauki u ponad 70 nauczycieli różnych szkół i wyznań, co pozwoliło uzyskać mu szeroki zakres wiedzy i umiejętności duchowych. Przyznam szczerze, że Pradawna Tajemnica Kwiatu Życia jest jedną z najbardziej interesujących pozycji książkowych z jaką spotkałam się do tej pory. W dwóch obszernych tomach, przepełnionych zdjęciami, wykresami, odręcznymi rysunkami, zawarta jest spora dawka informacji (w którą można oczywiście wierzyć lub nie) z zakresu odkryć archeologicznych, dawnych cywilizacji, historii ludzkości, wiedzy o wymiarach rzeczywistości, polu energetycznym człowieka, świętej geometrii i wiele, wiele innych, wydawałoby się niepowiązanych ze sobą informacji, które jednak w szerszej perspektywie tworzą sensowną całość. Aby zrozumieć istotę zmiany wymiaru, należałoby przypomnieć samo znaczenie pojęcia WYMIAR ( oczywiście tego z zakresu wiedzy duchowej, a nie fizyki). Być może będzie to dla wielu z Was powtórka wiedzy dobrze znanej,  ale może znajdą się osoby, dla których przedstawione niżej informacje okażą się nowością. Cały otaczający nas Wszechświat składa się z fal sinusowych lub fal cosinusowych, falą jest światło, spektrum elektromagnetyczne, wibracja dźwięku, ale również wymiar rzeczywistości. O poziomie wymiaru decyduje długość fali, czyli odległość jednego punktu na krzywej od drugiego, w którym cały szereg zaczyna się od nowa. Długość fali dla naszej rzeczywistości to 7,23 cm, w wyższych wymiarach długość fali robi się krótsza, w związku z czym rośnie poziom energii, w niższych wymiarach długość fali jest większa, a poziom energii niższy. O wymiarach można powiedzieć również to, że istnieje niezliczona ilość ich sekwencji, na każdą sekwencję składa się ich 144 (12 wymiarów x 12 ważniejszych alikwot w każdym wymiarze), a każda sekwencja oddzielona jest Ścianą Próżni. Obecnie znajdujemy się na końcowych alikwotach trzeciego wymiaru i wielkimi krokami szykujemy się do przejścia w kolejny (w wielu kręgach mówi się o wymiarze czwartym, różnica wynika z tego, iż dodatkowo jako wymiar uwzględniana zostaje Ściana Próżni). Drunvalo twierdzi, że domniemany „Koniec Świata”, o którym sporo się mówi ostatnimi laty, ze względu na liczne proroctwa i anomalie klimatyczne, to nic innego jak przejście całej planety w kolejny, czwarty lub piąty, jeśli uwzględnimy Próżnię, wymiar. A to doświadczenie nie musi należeć do strasznych, jeśli weźmiemy pod uwagę pewne wskazówki.

Poznaj 3 pułapki ukryte w grupach wsparcia

Gdybym miała wybrać najlepszą końcową scenę filmową, zdecydowanie byłaby nią ta z filmu Fight Club (Podziemny Krąg) Davida Finchera, który powstał na podstawie książki Chucka Palahniuka o tym samym tytule. W ciągu kilku minut dowiadujemy się, co się zwykle dzieje, gdy ktoś do nas powie: „Spokojnie, będzie dobrze”, pada kultowa kwestia: „Trafiłaś na dziwny okres w moim życiu” (co niestety byłoby idealnym podsumowaniem większości moich związków) oraz ukryta zostaje mała „niespodzianka” dla wprawnego oka, a to wszystko w towarzystwie genialnego utworu Where is My Mind? grupy The Pixies. Ciekawostką może być fakt, że pomysł na książkę Fight Club narodził się w głowie Chucka, po tym jak sam został pobity przez grupę ludzi z sąsiedniego campingu, która odmówiła mu przyciszenia radia. Przesiąknięty czarnym humorem film w doskonały sposób obnaża nasze potrzeby i schematy myślowe, a szczególnie potrzebę przynależności do grupy, chęć życia w kolektywie, poczucie wspólnoty. Bo to właśnie one stanowią nagrodę dla członków Podziemnego Kręgu, ludzi, którzy z pozoru nie odznaczają się w oczach systemu szczególną wartością, bądź świadomie rezygnują z wyścigu szczurów. Główny bohater Jack (Edward Norton) w myśl zasady: stajesz się własnością tego, co posiadasz – porzuca ideę pogoni za dobrami materialnymi, by doświadczać życia, przestaje mieć, a zaczyna być. Tworzy alternatywną rzeczywistość, przestrzeń Podziemnego Kręgu, która w efekcie pożera własnego rodzica. Myślę, że o wartości filmu, oprócz groteskowej rzeczywistości i wyrazistych bohaterów, stanowi również opowieść o poszukiwaniu idealnej recepty na życie, recepty, której poszukuje każdy. W prześmiewczy sposób obnaża funkcjonowanie tzw. grup wsparcia, które mimo tego, iż powstają zazwyczaj w szczytnym celu, mogą okazać się zagrożeniem.

O duchowości zwierząt

Linz to miasto w północno-wschodniej Austrii, położone nad Dunajem, to tutaj od 1987 roku jest organizowany festiwal sztuki, technologii i społeczności  Ars Electronica, na którym w 2005 roku nagrodzony został między innymi Tomasz Bagiński. W tym roku  prestiżową nagrodę dla artystów Golden Nica otrzymała słoweńska Artystka Maja Smrekar. Artystka została nagrodzona za projekt K-9_topology, na który składają się łącznie cztery części: Oto pies, Poluję na przyrodę, a kultura poluje na mnie, Hybrydowa rodzina oraz  ARTE_mis. To w ramach tych projektów Maja Smrekar zaczęła stymulować swoje piersi, aby wytworzonym przez nie mlekiem karmić szczeniaka oraz udostępniła swoją komórkę jajową, by w laboratorium biotechnologicznym połączono materiały komórkowe dwóch gatunków mięsożernych, czyli człowieka i psa. Mnie projekt wydał się ciekawy z innego powodu, a mianowicie zainteresowała mnie reakcja polskiej opinii publicznej. Niemal jednogłośnie okrzyknięto Maję „wariatką”, a jej projekt „wynaturzeniem”. Myślę, że wynika to z tego, iż w podświadomości każdego człowieka wydaje się być  zaszczepiony lęk przed genetycznym łączeniem DNA ludzkiego ze zwierzęcym, jest on na tyle silny, że każde, nawet symboliczne (tak jak w projekcie Słowenki), zbliżenie się do tej granicy wywołuje silny i zdecydowany sprzeciw. Co jest jego przyczyną? Czy przekraczanie granic moralnych w imię postępu naukowego można usprawiedliwić? Czy ten nagrodzony projekt wyznacza nowy kierunek w koegzystencji ze zwierzętami , a „Hybrydowa rodzina” to nasza przyszłość?

Zamień 3 najpopularniejsze negatywne programy umysłu, na pozytywne wzmocnienia

Ludzki potencjał. Ten termin jest trwale związany z rozwojem duchowym, nasza ukryta wewnętrzna moc. Powstały niezliczone szkoły i koncepcje jej wyzwolenia, mimo to, tak niewielu z nas w pełni ją wykorzystuje. W świecie, gdzie jesteśmy zalewani falą doradców, trenerów motywacyjnych, nauczycieli rozwoju duchowego, a media społecznościowe ociekają kolorowymi zdjęciami z sentencjami dawnych i współczesnych mistrzów, większość ludzi tkwi w miejscu, zasypiają z głową pełną cudownych marzeń, jednak ulatują one wraz z porannymi dźwiękami budzika. Gdzie przebiega granica pomiędzy chęcią spełniania marzeń, a ich realizacją? Co stanowi przeszkodę w jej przekroczeniu? Inspiracją do tego wpisu stała się dla mnie historia pewnego 10-letniego chłopca, który urodził się na terenie obecnej Chorwacji, zafascynowany opisem wodospadu Niagara, zwierzył się swojemu wujowi, że pewnego dnia pojedzie do Ameryki i zainstaluje na nim obracające się koło, które będzie produkowało energię, po trzydziestu latach od tamtego momentu spełnił swoje marzenie, na imię miał Nikola Tesla. Miał zostać duchownym, ale zapisał się na kartach historii jako genialny wynalazca. Wierzył w darmowe i bezprzewodowe źródła energii oraz zdolność człowieka do kontrolowania pogody, według teorii spiskowych to jego projekty, wykradzione i utajnione przez rząd USA, miały przyczynić się do powstania nowej broni elektromagnetycznej, geofizycznej, a nawet tej, która umożliwia kontrolę umysłów. Uważał on, że ludzki mózg działa niczym biologiczny komputer (automat), z tego względu nasze reakcje są przewidywalne, a wolna wola jest mocno ograniczona. Nasze postępowanie wynika z zapisanych w nim schematów zachowań. Są to programy umysłu, generowane z otaczającej nas rzeczywistości.

Nasze ciała mają podobną budowę i wystawione są na takie same zewnętrzne wpływy. To powoduje podobieństwo reakcji i zgodność z ogólnymi działaniami, na których oparte są wszystkie nasze społeczne i inne zasady oraz prawa.

Często zdarza się tak, że w wyniku wielu niezależnych od nas czynników programy umysłu ulegają wypaczeniu, wówczas działają jak cisi sabotażyści naszych planów i marzeń. Dziś postaram się namierzyć i oswoić te, które w głównej mierze przeszkadzają Ci w wypłynięciu na szerokie wody i złapaniu korzystnych wiatrów w żagle.

Gdy Potwór opowiada baśnie – o uzdrawiającej mocy opowieści

Tytułowa grafika pochodzi z książki Patricka Nessa Siedem minut po północy, do której ilustracje stworzył Jim Kay.

W jednym ze swoich ostatnich wywiadów, Jim Carrey zapytany o powód pojawienia się na pokazie organizowanym z okazji Nowojorskiego Tygodnia Mody, stwierdził, że szukał „najbardziej bezsensownej rzeczy, w której mógłby uczestniczyć”. Te słowa wywołały spore kontrowersje, aktor w ramach sprostowania przyznał, że być może taka wypowiedź była z jego strony okazaniem braku szacunku dla ludzi biorących udział w tym wydarzeniu, jednak nie zmienia to faktu, że „tworzenie w ten sposób fałszywych ikon, jest dla ludzi szkodliwe”. Myślę, że aktor trafnie skomentował dziwny, hipnotyczny taniec, w jakim pogrążony jest współczesny Świat. Wyścig szczurów, programowanie umysłów za pomocą systemu szkolnictwa, religii, kontrolowanych informacji w mediach. Depresja, bezradność, samotność w tłumie, to tylko efekt uboczny zerwanej więzi pomiędzy naszymi świadomościami, braku komunikacji między umysłem, podświadomością, a Wyższym Ja (Duszą).  Zanim rozwinęła się współczesna psychologia, ludzie pielęgnowali swoją wewnętrzną równowagę dzięki opowieściom. Słuchanie historii uwalnia od skrajnie negatywnych emocji, które gromadzą się w podświadomości oraz pomaga we wszelkiego rodzaju inicjacjach. Bajki, baśnie, przypowieści, na które składają się symbole, archetypy i schematyczna fabuła trafiają wprost do głębi człowieka, gdyż takim właśnie językiem posługują się podświadomość i Dusza. Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem polecam dzieła Władimira Proppa oraz genialną pozycję: Biegnąca z Wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach, której autorką jest Clarissa Pinkola Estés. Jednymi z najbardziej traumatycznych doświadczeń, są te związane ze śmiercią. A ponieważ, to tylko ona i podatki są dwiema pewnymi rzeczami na tej planecie, myślę że jest to niezwykle istotny temat. Każdy, zanim sam zostanie odprowadzony, zmierzy się z odejściem rodziców, partnera, czasem własnych dzieci – to jedne z trudniejszych lekcji, które zostawiają emocjonalne  blizny, czasem na całe życie. Śmierć tak okrutna i bezsensowna z ziemskiej perspektywy, widziana oczami duchowości nabiera głębokiego znaczenia. W jej obliczu ludzie doznają olśnienia, patrząc jej prosto w oczy, przez krótki moment wiedzą, co jest w życiu ważne. Śmierć bywa źródłem życia, przebudzenia, co potwierdzają zmiany postaw osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Tylko w cieniu śmierci tak jaskrawo świeci dar życia. Najbardziej bolesne wydają się jednak te lekcje, w których udział biorą dzieci, gdy doświadczane przez nich traumy sprawiają, iż kilkulatkowie dorastają w ciągu jednego dnia. Widać to w oczach dzieci z obszarów wojennych, gdy z malutkiej główki patrzą na Ciebie oczy dorosłego człowieka. Film Siedem minut po północy w piękny i subtelny sposób opowiada o koszmarze przedwczesnej śmierci widzianej oczami dziecka. Nastoletni Connor musi zmierzyć się z lawiną emocji, których nie jest w stanie opanować. Z pomocą przychodzi Cis i jego opowieści, a Connor odkrywa ich terapeutyczną siłę. Po obejrzeniu tego filmu, nie miałam wątpliwości, że jest to dzieło, którym muszę się z Wami podzielić.

Przyszłość która była – klucz do wolności

Zdaje mi się, że widzę… gdzie?
– Przed oczyma duszy mojej.

William Shakespeare – Hamlet

 

Osobiste szczęście, do którego ludzie szukają drogi na wiele sposobów, jest niczym układanka z puzzli. Jednak mało kto wie, że nasza teraźniejszość zawiera wszystkie jej elementy, a otwarty i wolny umysł pozwala dostrzec klucz synchroniczności i zależności, dzięki któremu możemy złożyć ją w całość. Ludzie nadal są przeświadczeni, że brakujące puzzle czekają gdzieś w nieodgadnionej przestrzeni i czasie, lub utonęły w odmętach przeszłych zdarzeń, że trzymają je w ręku inni, lub ukryte zostały pod górą banknotów. A teraz wykonaj małe ćwiczenie: złóż Twoje dłonie w kulę i zajrzyj do środka. Tam ukryte jest Twoje szczęście, składa się z wielu rozsypanych elementów, być może wydaje Ci się, że któregoś brakuje – nie – są  wszystkie. I choć czujesz się czasem zagubiony, Twoje szczęście podąża za Tobą cały czas, nie zgubiłeś żadnej jego części. Puzzle zmieniają kształt, bo obraz szczęścia ewoluuje, jednak rozsypana całość znajduje się TU i TERAZ, obok Ciebie. Ale zanim otworzysz swoje dłonie i przyjrzysz się własnej układance, musisz uwierzyć, że są tam absolutnie wszystkie jej elementy, być może teraz ich nie dostrzegasz, ale one naprawdę znajdują się w Twoich dłoniach. Gdy już ta prawda odnajdzie Twoje serce, będzie czekać na Ciebie praca. Polega ona na odkrywaniu niewidocznych elementów szczęścia i stworzeniu własnego klucza do jego obrazu. Gdzie szukać wskazówek? Znajdują się wokół Ciebie, w pomieszczeniu, w którym teraz przebywasz, na ulicach, które codziennie przemierzasz, wśród ludzi, z którymi rozmawiasz, w książkach i filmach, które podsyła Twoja Dusza, w muzyce, obrazach, fotografiach.  Dziś podzielę się z Tobą kluczem do wolności, który stworzyłam po obejrzeniu najnowszego filmu Luca Bessona Valerian i Miasto Tysiąca Planet. W tym filmie pod warstwą widowiskowych pościgów, efektów specjalnych i głównego wątka fabularnego, który stał się pożywką dla niezadowolenia krytyków, odkryłam poruszającą opowieść, w której Dusza księżniczki Lïhio-Minaa z rasy Pereł przez trzydzieści lat przemierzała czas i przestrzeń, by połączyć się energetycznie ze świadomością majora Valeriana. Odnalazłam tam również swój własny klucz do wolności i szczęścia, na który składają się jedynie trzy elementy.

Gdy dzieci Wszechświata się gniewają – o dopełnianiu się energii w związku

Myślę, że każdy zastanowił się choć raz nad sensem życia, dla mnie najbardziej logiczna wydaje się filozofia odrabiania wartości. Ja w tym życiu wybrałam cztery: miłość w związku, wybaczanie, konsekwencję i pracę. O konsekwencji i pracy pisałam w dwóch ostatnich wpisach, ale najciekawsze zostawiłam na koniec.

Co to znaczy odrabiać wartości?

To znaczy, że przez całe życie, w zależności od tego jakie wartości wybierzesz, będziesz doświadczać lekcji dostarczanych przez zrządzenia losu lub ludzi, których spotkasz na swojej drodze. Mogą to być doświadczenia przyjemne, ale najczęściej bywają takie, które ludzie kwalifikują jako „zło”. Może zastanawialiście się dlaczego krzywdzą Was przeważnie osoby, które kochacie najbardziej, a miłość i nienawiść tak dziwnie się łączą? Oczywiście świat jest neutralny, ale to już lekcje z serii dla zaawansowanych. Póki co skupmy się na wartościach. Jakie mogą jeszcze być? Możesz odrabiać szanowanie daru życia, które polega zazwyczaj na zmaganiu się z chorobą swoją lub bliskiej osoby, możesz odrabiać wartość materii, wtedy Twoje życie będzie skoncentrowane na pieniądzach, albo będziesz bardzo bogaty, albo będziesz z trudem wiązać koniec z końcem, a Twoje życie będzie przypominać walkę o przetrwanie. Najczęściej bywa, że odrabiasz te wartości, z którymi aktualnie masz problem. Nauki powtarzają się cyklicznie, gdy wydaje Ci się, że pokonałeś już przeciwności, za chwilę lądujesz znowu w jeszcze większym bagnie. By poznać wybrane przez siebie wartości, nie musisz znać poprzednich wcieleń, wystarczy przyjrzeć się własnemu życiu.  Lekcje będą się powtarzać do czasu, aż nie wyjdziesz z błędnego koła ofiary. Wtedy następuje uwolnienie. A wychodzenie zazwyczaj polega na zrozumieniu i wybaczeniu, dlatego to wybaczanie ma do odrobienia większość ludzi na tej planecie.

Odczaruj swoją prywatną świątynię

Niczego tak kiedyś się nie bałam jak pustki. Pustki Duszy, którą można spotkać tylko w samotności, we wnętrzu własnego pokoju, własnego domu lub dla zwolenników ekstremalnych doświadczeń – w jaskini pustelnika. Bo tym powinien być dom, miejscem, gdzie po zamknięciu drzwi, ściągnięciu wraz z kurtką maski z twarzy, zostawiamy je w korytarzu, by w ciepłych skarpetach odpocząć od krzyku ulicy. Dom to przestrzeń, gdzie nasza energia i doświadczenia życia (lub żyć), materializują się w postaci mieszkających w nim z nami członków rodziny, zwierząt, przedmiotów, które nas otaczają, nie przypadkowe jest również miejsce i sąsiedzi.  Jeśli ta przestrzeń napełnia Cię niskimi wibracjami, takimi jak strach, lęk, żal, niezadowolenie – jest to sygnał od Duszy, że masz jeszcze przed sobą sporo pracy. Jakiej? Pracy nad sobą, próbując zmienić innych spotkasz jedynie rozczarowanie.  Szczęście pojawia się wraz ze zrozumieniem wyborów Duszy, których dokonała przed inkarnowaniem, a które zapomniałeś rodząc się jako człowiek.  Jeśli zrozumiesz te wybory, dowiesz się jakich lekcji chciałeś się nauczyć na tej planecie, dlaczego masz taki dom, taką rodzinę, takie doświadczenia. Pustki przestałam się obawiać w momencie, gdy zrozumiałam, że to jedynie etap przejściowy. Pewien mędrzec powiedział do swojego ucznia, nie można wlać wody do pełnej misy. Jeśli chcesz się uczyć, trzeba zapomnieć o tym, co już wiesz, kim jesteś, trzeba stać się niczym puste naczynie. Jednym z moich ziemskich zadań jest nauka konsekwencji. A ponieważ moja waleczna Dusza ma spore poczucie humoru, stwierdziła, że nic tak nie nauczy mnie konsekwencji jak obowiązki gospodyni domowej, a jeszcze więcej zabawy będzie tylko wtedy, gdy będzie to dom teściowej.  Nie udałoby się to nigdy, gdyby nie mój cudowny mąż, który uznaje za właściwy jedynie tradycyjny model rodziny i brak taryfy ulgowej w postaci pomocy domowej. Po pięciu latach walki z wiatrakami, zaczęłam uczęszczać na zajęcia z ziemskiej Konsekwencji, a moja Duszyczka znów mi kibicuje: „ Dawaj dziewczynko dawaj, będzie fajnie!”. Od dwóch lat dzielnie się uczę, czy sobie radzę?