Odczaruj swoją prywatną świątynię (II – BARWY)

Sprzedawcy sensu życia – z tym określeniem spotkałam się po raz pierwszy w audycji Kwadrans Filozofa Tomasza Stawiszyńskiego (Radio TOK FM). Moim zdaniem to stwierdzenie trafnie ujmuje współczesne kulturowe tendencje do wykorzystywania ludzkiej niepewności i zagubienia w celach zarobkowych. Bo, czy sens życia można od kogoś kupić? Czy można go poznać podczas godzinnej rozmowy, czy kilkudniowych warsztatów? Czy jest on raczej efektem wieloletniego doświadczenia życiowego oraz wnikliwej analizy własnej psychiki? Jak odróżnić wartościowego przewodnika duchowego od sprzedawcy sensu życia?

  1. Moim zdaniem sprzedawcy sensu życia oferują gotowe odpowiedzi, narzucają z góry ustalony światopogląd. Nie lubią zadawania pytań, różnicy zdań. Oczekują całkowitej aprobaty oraz kopiowania przez klientów własnego, jedynie słusznego (w ich rozumieniu) światopoglądu.
  2. Efekty ich pracy są krótkotrwałe. Nie wytrzymują tak zwanego zderzenia z prawdziwym życiem, po chwilowej euforii wracają dobrze znane smutki i zwątpienia. Wszystko po to, by nie tracić klienta.
  3. Myślę, że ich najbardziej rozpowszechnioną sztuczką jest haczyk wybrańca – tylko żyjąc według moich zasad dostąpisz łaski, będziesz lepszy od innych, znajdziesz się w gronie wybranych. Kochani, wszystkie istoty są tak samo ważne, gdy ktoś mówi Wam, że są jacyś WYBRAŃCY, prawdopodobnie żeruje na jednej z Waszych słabości. Każda istota ma takie samo prawo do duchowego wzrastania, ma też w tym celu swoją indywidualną, niepowtarzalną drogę. Istnieje nieskończona ilość dróg do Światła, jedyną ogólną wytyczną jest MIŁOŚĆ. Niestety, wiele cennych nauk dawnych mistrzów zostało wypaczonych i przekształconych, by przynosić wpływy i zyski. Trafnie ujął to zjawisko Frank Herbert w serii powieści Diuna. Występuje w nich instytucja zwana Missionaria Protectiva. To jedno z ramion zgromadzenia żeńskiego Bene Gesserit, jego główną funkcją jest rozsiewanie i utrwalanie zaraźliwych zabobonów na prymitywnych planetach w celu szerzenia tam wpływów zgromadzenia. Główną bronią tej instytucji były religie. 

Wszystkie zorganizowane religie stoją przed tym samym problemem, czułym punktem, przez który możemy do nich dotrzeć i nagiąć je do naszych celów. Problem ten jest następujący: Jak odróżnić pychę od objawienia? 

Frank Herbert Heretycy Diuny

Większość z nas poszukuje sensu życia, odpowiedzi na pytania egzystencjalne, zwłaszcza w tych ciekawych czasach. Jednak znajdziecie je jedynie we własnym wnętrzu. Jeśli szukacie pomocy, warsztatów – to takich, które udostępnią Wam narzędzia, a nie gotowe rozwiązania. Warto szukać wsparcia mając na względzie ten istotny aspekt.  Jest to dla mnie jedna z wytycznych przy pisaniu kolejnych artykułów. W każdym staram się przywrócić cząstkę zapomnianej wiedzy, abyście odnaleźli drogę do ukrytych potencjałów. Być może brzmi to banalnie, ale zachęcam do czytania bloga, również tych dawniejszych artykułów; każdy z nich pozwoli Wam dołożyć kilka puzzli do obrazu Waszych niezbadanych możliwości, które, możecie mi wierzyć, nie są jedynie wymysłem. Ten artykuł będzie z jednej strony kontynuacją pierwszego wpisu o domowej przestrzeni (http://rezolucjaduszy.pl/2017/09/15/odczaruj-swoja-prywatna-swiatynie/), a z drugiej zapowiedzią przyszłorocznej serii o barwach, w której szczegółowo opiszę ich wpływ na człowieka. 

Barwy działają na duszę i mogą one pobudzać w niej wrażenia, wzbudzać uczucia i myśli, które uspokajają nas lub wzruszają i wywołują smutek lub radość.

Johann Wolfgang Goethe Nauka o barwie

Czy słyszeliście o takim zjawisku jak synestezja. Osoby, u których ono występuje, mogą słyszeć barwy, mogą smakować dźwięki. Nie istnieją dla nich granice między poszczególnymi zmysłami, doznania zacierają się i łączą w jedno. I tak, usłyszana piosenka może być melodyjna, ale też jednocześnie kwaśna i zielona. Ale każda opowieść o barwach (również moja), powinna rozpoczynać się od jednego ważnego elementu: ŚWIATŁA.  

W jaki sposób nasze myśli tworzą rzeczywistość? Poznaj 4 reguły kreacji

Jedno z najbardziej przełomowych odkryć, których dokonałam na drodze rozwoju duchowego, miało miejsce, gdy zrozumiałam w jaki sposób to JA jestem AUTOREM TREŚCI WŁASNEGO ŻYCIA. Myślę, że każdy z nas pisze własny życiowy scenariusz przynajmniej na 3 płaszczyznach. Najbardziej oczywistą drogą jest budowanie przestrzeni poprzez uczynki. Jeśli nie podoba Ci się to, co otrzymujesz, zmień to, co dajesz – to podstawa duchowości. Kolejnym czynnikiem, który determinuje naszą życiową ścieżkę, są programy zapisane w podświadomości. Wiele książek zostało napisanych na ten temat, ponieważ praca z podświadomością ma istotną rolę przy zmianie jakości życia. Nie sposób radośnie żyć w salonie, gdy z piwnicy śmierdzi. W tym artykule opowiem jednak o innym, równie ważnym, elemencie, z którego zbudowana jest nasza rzeczywistość – tym elementem są nasze myśli. W jaki sposób myśli tworzą przestrzeń, która nas otacza? Podam prosty przykład, siedzisz na ławce w parku, jest ciepły, słoneczny dzień i w Twojej głowie pojawia się myśl: Chcę zjeść pomarańczę. Co prawda, nie masz jeszcze takich umiejętności, by zamienić w pomarańczę garść powietrza, ale wysyłasz w stronę Wszechświata takie pragnienie i czekasz na odpowiedź. W tym momencie, dwie ulice dalej, pewna pani robi zakupy w supermarkecie i postanawia kupić dodatkowo kilo pomarańczy. Tak się jednak złożyło, że w trakcie pakowania zakupów do samochodu, do naszej pani zadzwoniła koleżanka z sensacyjną wiadomością, kobieta natychmiast zaczęła wrzucać w pośpiechu zakupy do bagażnika i odjechała. Zapomniała jednak o reklamówce z pomarańczami, która została na parkingu. Chwilę po tym przez pusty parking przechodzi chłopak, tego dnia postanowił, że zacznie dzień od dobrego uczynku. Gdy zobaczył pod nogami reklamówkę pełną pomarańczy, stwierdził, że to znak od Boga. Natychmiast ogarnęła go myśl, że rozda je przypadkowym ludziom w pobliskim parku, by sprawić im radość. Tak się złożyło, że pierwszym przypadkowym człowiekiem byłeś TY – po dwudziestu minutach od wysłania prośby, zajadasz pyszną, soczystą pomarańczę. Tak Kochani, dokładnie tak wygląda rzeczywistość z perspektywy świadomego człowieka. Tak wygląda moje życie. I jeśli ktoś spojrzy z boku, może powiedzieć: ona ma łatwo, nie musi przechodzić przez to, co ja… Prawda jest jednak taka, że KAŻDY doświadcza lekcji, lecz gdy rozumiesz naturę świata, wiesz, że to LEKCJE, które czemuś służą, a nie: niesprawiedliwość życia, zło, kara Boga. Naprawdę Kochani, nie zajmuję się duchowością, bo jestem dziwna, zajmuję się duchowością, bo lubię w życiu jasne zasady i lubię mieć z górki, a prowadzi do tego rozwój Świadomości i umiejętność słuchania głosu Duszy. A ponieważ ludzka Dusza jest częścią Duszy samego Wszechświata, w niej również zawarty jest wzór całego stworzenia. W materialnej rzeczywistości przejawia się on w proporcjach, liczbach, następujących po sobie cyklach życia i śmierci. Jeśli ktoś chce poznać naturę Duszy, zachęcam do studiowania Świętej Geometrii, to dla mnie mistyczne przeżycie, rodzaj medytacji. Uprawiali ją już pierwsi wielcy matematycy/mistycy jak Pitagoras czy Platon, choć osobiście uważam, że była znana już w czasach starożytnych, zapomnianych cywilizacji. Pamiętacie ćwiczenie Bashara, o którym wspomniałam w jednym z poprzednich wpisów: http://rezolucjaduszy.pl/2017/10/02/przyszlosc-ktora-byla-klucz-do-wolnosci/ – ma moc poszerzania Świadomości, ale jak w każdej dziedzinie, również na drodze rozwoju duchowego ważna jest konsekwencja w działaniu. Jeśli jesteś wytrwały, z czasem, niczym Neo z Matrixa, zmienisz sposób postrzegania rzeczywistości; nie będziesz widzieć w niej Chaosu, a jedynie ciąg wielu porządków na różnych poziomach Świadomości. Gdy uwolnisz się od kodujących Twój umysł programów oraz nauczysz się samodzielnej regeneracji na poziomie energii – pora na kreowanie.

To warto wiedzieć! Egipska Szkoła Nieśmiertelności Prawego i Lewego Oka Horusa

Ludzie postrzegają rzeczywistość w sposób antropomorficzny, za punkt wyjścia przyjmujemy naszą ludzką naturę i nasz system wyobrażeń (gdyby naturę świata opisywały konie lub koty, zapewne przedstawiałaby się ona inaczej). Stworzyliśmy mitologie i religie, mające wyjaśnić istotę stworzenia i uzurpujemy sobie prawo do Jedynej Prawdya przecież Wszechświat składa się z niezliczonych systemów wyobrażeń (w zależności od tego, jakie istoty je tworzą); a struktura każdego systemu zależy od świadomości danej istoty. Dodatkowo nie postrzegamy w sposób obiektywny, nie widzimy faktów, a ich subiektywne znaczenia, które zależą od indywidualnego doświadczenia każdego człowieka. W ramach przykładu przytoczę pewną przypowieść, nie pamiętam występujących w niej oryginalnych nazw, lecz nie one się liczą, a sens. Załóżmy, że bohaterem będzie Janusz, który mieszka w Ustrzykach Dolnych. Otóż podczas cotygodniowych zakupów na miejscowym targu, Janusz potrącił przez przypadek staruszkę. A gdy spojrzał jej w oczy, zobaczył w nich Śmierć. Przeraził się okrutnie i wykrzyczał jej prosto w twarz: –Nie dostaniesz mnie tak łatwo! Staruszka oniemiała ze zdziwienia, jednak Janusz nie czekał na jej odpowiedź. Uciekł, spakował najpotrzebniejsze rzeczy i przeprowadził się na przeciwległy kraniec Polski do Jastrzębiej Góry. Nie minęło parę dni, a Śmierć dopadła go w Jastrzębiej Górze. Zanim jego Dusza poszybowała w Zaświaty, zadał Śmierci jedno pytanie: – Gdy zobaczyłaś mnie po raz pierwszy na targu w Ustrzykach Dolnych, dlaczego tak się wtedy zdziwiłaś? Usłyszał odpowiedź: – Zdziwiłam się, ponieważ się Ciebie nie spodziewałam, miałam pozbawić Cię życia dopiero w Jastrzębiej Górze… Jest to zabawna przypowieść o tym, jak nasze subiektywne znaczenia, które nadajemy poszczególnym zdarzeniom wpływają na rzeczywistość. Gdyby tę samą staruszkę potrącił na targu ktoś inny, zapewne nie zobaczyłby w jej oczach Śmierci, rozegrałby się odmienny ciąg wydarzeń. Ta sama reguła dotyczy również symboli, a konkretniej Oka Horusa. Jedni widzą w nim egipski znaczek, inni tajny kod Masonów czy Iluminatów, jeszcze inni symbol szyszynki w ludzkim mózgu. Dla mnie Oko Horusa ma bardziej złożoną symbolikę, i dziś postaram się Wam ją przybliżyć. Ale od początku. Ostatnio studiowałam 8 tomów składających się na V stopni rosyjskiej szkoły Dalszego Energoinformacyjnego Rozwoju (w skrócie DEIR). System DEIR powstał dzięki pracy Dimitriego Wereszczagina, któremu pomagali: pułkownik Piotr Kełdorowski, telepata Aleksiej Gryszczak oraz jasnowidz Sergiusz Desmencow. W latach 80 i 90 pracowali oni nad możliwościami kontroli umysłów w ramach wojskowego projektu PASTERZ, finansowanego przez Komitet Centralnej Partii. Wereszczagin uważa, że ludzka Dusza to matryca, według której zbudowana jest energoinformacyjna istota każdego człowieka – wszystkie nasze subtelne ciała (eteryczne, astralne, mentalne i inne) oraz cała ich treść, która składa się na naszą Świadomość. Można powiedzieć, że wszystkie nasze ciała to narzędzia dla manifestacji Duszy w tym wymiarze. Z kolei Świadomość to całość naszych doświadczeń, myśli, odczuć – jednym słowem ludzka pamięć, która mieszka w komórkach ciała fizycznego, a po śmierci w ciele eterycznym, przez 9 dni od jej daty. Nieśmiertelna jest jedynie ludzka Dusza, która sama w sobie nie jest nośnikiem ludzkiej pamięci – dlatego, przy kolejnych wcieleniach, nie posiadamy świadomych wspomnień z poprzednich żyć. Chyba, że poznamy pewne praktyki (stosowane już w starożytności), które pozwolą taką Duszę zintegrować z naszą Świadomością i ciałem eterycznym, co wiąże się z osiągnięciem tak zwanego Wiecznego Życia lub Nieśmiertelności, czyli wiecznej pamięci, podróżującej z nami poprzez kolejne wcielenia. Ciekawe jest, że podobne praktyki obowiązywały w egipskich Szkołach Lewego i Prawego Oka Horusa, naukach Jezusa, oraz szkołach wiedzy tajemnej na całym świecie. A wiadomo, życie pozagrobowe to idealny temat na listopad, więc zaczynajmy. Niedawno obchodziliśmy w Polsce Uroczystość Wszystkich Świętych, z tej okazji postanowiliśmy z mężem zaprosić na wieczorny spacer po Cmentarzu Rakowickim znajomą parę z Indii. Wspólnie zapaliliśmy znicze przy popularniejszych grobowcach oraz grobowcu rodzinnym męża. Była to okazja, by opowiedzieć im o historii polskiej niepodległości, jednak najbardziej zadziwiła ich opowieść o polskim biznesie pogrzebowym. W Indiach tego typu usługi są bezpłatne, choć wiadomo, że różnią się zasadniczo, gdyż tam powszechna jest kremacja. Mijając kolejnych ludzi w spowitych mrokiem alejkach, w których jedynym źródłem światła były zapalone na grobowcach znicze, zastanawiałam się ilu z nich wie, że śmierć to iluzja, że tak naprawdę nie istnieje. Poczucie śmierci jest w pewnym sensie podobne do szczęścia – to kwestia wyboru,  można pielęgnować w sobie smutek lub żal, gdy odejdzie ktoś bliski, ale można też, na skutek duchowej pracy, znaleźć się w przestrzeni, gdzie śmierci nie ma. Tego właśnie nauczał Echnaton wraz ze swoją małżonką Nefretete, pierwszy faraon Egiptu (poprzedni władcy nazywali siebie królami), przez 17 lat próbowali przekonać Egipcjan do wiary w jednego Boga, niestety, Egipcjanie wybrali wielobóstwo, a nauki tych władców próbowano wymazać z historii. Podobną wiedzę przekazywał Jezus, ale i tu sens słów został zmieniony przez europejskich duchownych. W IV tomie kursu DEIR Wereszczagin napisał:

Religia nie daje szansy swoim szeregowym wyznawcom ani świadomie umierać, ani świadomie żyć po śmierci. Religia daje możliwość wyboru jednego z kilku aspektów nieświadomego istnienia, najbliższego zwolennikowi danej religii.

Oczywiście nie twierdzę, że jest to złe, niech każdy układa sobie życie pozagrobowe według własnego uznania. Chciałam jedynie opowiedzieć Wam o tym, że czasem warto poszerzyć postrzeganie świata, spojrzeć poza religie i zobaczyć, że świadome życie z Duszą oferuje więcej możliwości wyboru dalszej egzystencji, że tak zwana śmierć, to przecież jedynie kolejna zmiana perspektywy, tym razem z antropomorficznej na perspektywę Duszy.

Kryzys Przebudzenia – 3 najważniejsze prawdy, o których w jego trakcie zapominamy

Zrozumienie Duszy wiąże się nierozerwalnie ze zrozumieniem natury energii. Na podstawowym poziomie uczymy się o sposobach jej uzupełniania, o kontroli zasobów energetycznych własnego ciała, o technikach ochrony przed wpływami i atakami z zewnątrz. Jakiś czas temu Dusza wprowadziła mnie w bardzo ciekawy dział – kontrola energetycznego otoczenia, w tym oczywiście ludzi. Nie jest to może wiedza pożądana z etycznego punktu widzenia, ale Dusza stwierdziła, iż przyjdzie czas, gdy tego typu umiejętności okażą się przydatne. Po przyswojeniu dość zawiłej teorii, której świetnym dopełnieniem były książki Dimitra Wereszczagina, postanowiłam sprawdzić swoje zdolności w praktyce. Na okazję nie musiałam długo czekać – zebranie szkolnej rady rodziców (jestem przewodniczącą klasowej trójki). Wybrałam komfortowy, drugi rząd. Pełna zapału, z długopisem i notatnikiem w dłoniach, gdyż dyskusja o szkolnej komisji do ważenia plecaków i wysokościach składek to dla mnie zaskakująca przygoda w świecie iluzji, coś jak czytanie Stanisława Lema na żywo. Tymczasem, tuż przede mną usiadła pewna pani, zasłaniając idealny widok. Trochę mnie to zirytowało, gdyż miała do dyspozycji cały rząd. Przekazałam jej telepatycznie program: Kobieto, przesuń się o dwa miejsca w lewo. Ku mojemu zaskoczeniu, po upływie pięciu minut, przesiadła się na wskazane przeze mnie w myślach miejsce. By wykluczyć przypadek, postanowiłam sprawdzić się w bardziej wymagających okolicznościach. Kolejnego dnia odwiedził mnie serwisant zmywarki, a ponieważ zapomniałam wyciągnąć z bankomatu gotówkę, postanowiłam, że nie zapłacę wcale. I gdy po skończonej pracy, zapytałam kurtuazyjnie: – Ile?, usłyszałam: – Normalnie wziąłbym 70, ale Pani nic nie płaci. Tak, świat energii niesie nieskończoną kombinację możliwości, jedną z nich jest kontrola innych, i nie mam tu na myśli niskowibracyjnych ataków energetycznych, a programowanie rzeczywistości za pomocą myślokształtów, czy energetycznych konstrukcji złożonych z programów pragnienia i intencji. Zdziwilibyście się (ja tak zrobiłam), gdybyście zobaczyli, jak bardzo zanieczyszczone są ludzkie myśli. Ponad 80% z nich to programy innych ludzi czy negatywnych bytów energetycznych (egregorów). Ten cały energetyczny kocioł robi z nas bezsilne kukiełki, które nie rozumieją zasad otaczającego je świata. Wyjścia są dwa – albo zamieszkasz na pustkowiu, lub bezludnej wyspie; albo nauczysz się radzić sobie w cywilizacji, lecz można to osiągnąć jedynie drogą przebudzenia duchowego. Ten proces czyni z nas bowiem istoty świadome, prawdziwie wolne, które kontrolują własną energetykę, zdrowie, są odporne na programowanie z zewnątrz, ale przede wszystkim, same nie rozsiewają nieświadomie negatywnych programów i nie kradną cudzej energii. Bycie w pełni odpowiedzialnym za swoje myśli i słowa – to jedna z podstawowych cech istoty świadomej. Tę prawdę zrozumiałam, gdy kiedyś wyczerpana po kolejnym ataku wampira energetycznego, usłyszałam w głowie głos: Powiedz tylko słowo, a ta osoba zginie jutro w wypadku samochodowym. A ponieważ nie chowam urazy, nawet do najzacieklejszych wrogów, zlekceważyłam te dziwne myśli. Przeraziłam się dopiero w momencie, gdy dowiedziałam się później, że ten człowiek, niedługo po naszej kłótni, cudem uniknął czołowego zderzenia. Wolność, do której tak wszyscy dążą, to jedynie pierwszy etap przebudzenia duchowego. Gdy opada euforia, ludzi świadomych ogarnia czasem marazm i zwątpienie. Nie zasilają już negatywnego systemu, w związku z czym nie są mu już potrzebni, z energetycznego punktu widzenia stają się niewidzialni. Omijają ich ataki, ale również zainteresowanie społeczeństwa. Czasem porzuciwszy fałszywe, narzucane przez innych idee, nie potrafią odnaleźć celu swojej prawdziwej ziemskiej misji. Pozostają w zawieszeniu, a długotrwałe zawieszenie prowadzi do apatii. Dziś chciałam podzielić się z Wami prawdami, które pomogły mi na drodze od wyzwolenia do kreacji rzeczywistości.

Czym jest oraz jak rozpoznać zamianę Dusz? (historia siostrzeńca Drunvalo Melchizedeka)

Przebudzenie duchowe (czy to na skutek zmiany świadomości, czy to spowodowane reakcją na wysyp niespodziewanych zdarzeń losowych) zazwyczaj prowadzi do całkowitego zweryfikowania prawd, którymi dotychczas żyliśmy. Moje zostało zapoczątkowane otwarciem się na głos Duszy, która przemówiła do mnie, by ratować życie drugiej córki. To nasze wspólne rozmowy zainspirowały mnie do prowadzenia bloga. Na przebudzenie składa się wiele czynników i etapów, ale chyba jednym z trudniejszych momentów jest ten, gdy odzyskujesz wspomnienia sprzed obecnego wcielenia. Na tym etapie pomogły mi książki Drunvalo Melchizedeka, a zawarte w nich niesamowite historie utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak nie wariuję, a w najgorszym przypadku nie zostanę w swoim szaleństwie sama. Obecnie mam już za sobą kilka lat intensywnej pracy w subtelnym świecie energii, udział w licznych warsztatach i szkoleniach, na swojej drodze napotkałam wielu nauczycieli i przewodników duchowych, o niektórych szybko zapominam, inni zostają ze mną na dłużej. Przeżyłam już wiele chwil zwątpienia, podczas których tęskniłam za tak zwanym „normalnym życiem”, bez wizji, rozmów telepatycznych, czytania energii, czy chociażby dziwacznych snów (w jednym z ostatnich olbrzymia kałamarnica wniknęła w moje ciało i będąc mną pokazała mi, jak one widzą świat energii i dlaczego kiedyś atakowały statki z ludźmi). Jednak wiem, że nie porzucę tej intrygującej drogi, ponieważ widzę, jak świat energii wpływa na to, czego doświadczają nasze ciała. Gdy posiądziemy wiedzę na temat wzajemnych zależności pomiędzy światem ducha, a materią; wiedzę o prawach Wszechświata, które zaczyna badać fizyka kwantowa, a które znali już dawni mistrzowie; możemy w sposób świadomy kształtować otaczającą nas rzeczywistość i wpływać na siatkę zdarzeń. Dlatego uważam, że wiedza z zakresu pól energoinformacyjnych już dawno powinna ewoluować z wyśmiewanej i lekceważonej ezoteryki i duchowości, na element świadomości wolnej istoty XXI wieku, która zna wpływ energii, długości fal i częstotliwości drgań (kształtów, symboli, kolorów, kryształów, pożywienia, zapachów, dźwięków) na ludzkie ciało i umysł oraz umie wykorzystać te informacje dla dobra własnego i całej ludzkości. Droga do źródła tej wiedzy prowadzi przez ścieżkę miłości do przestrzeni własnego serca, tam możemy spotkać Duszę, nasze prawdziwe JA. Czas byśmy przekuli źródło naszego zniewolenia w to, co nas wyzwoli, i niech każdy odczyta to zdanie tak, jak będzie uważał za stosowne, na swój własny sposób. Nadszedł czas na otwarcie umysłów i serc, i mam nadzieję, że ten blog okaże się w tym pomocny. Życie nie jest bowiem takie, jakie się nam się wydaje, dlatego dziś opowiem Wam jedną z moich ulubionych historii z książki Świetlisty Wąż Drunvalo Melchizedeka, będzie to opowieść o zamianie Dusz. Dusza Drunvalo pochodzi z innego świata, przybyła do tej galaktyki przez Mgławicę Krab (to okolice środkowej gwiazdy w pasie Oriona). Obecne wcielenie Drunvalo jest jego drugim. Po raz pierwszy żył na Ziemi w latach 1850 – 1890 jako szamanka w Pueblo, miasteczku plemienia Taos w Nowym Meksyku. W obecnym życiu jego dawna matka jest jego starszą o szesnaście lat siostrą, a jego dawny ojciec, wódz plemienia Taos, jest obecnie jej synem. Czyli ojciec Drunvalo z poprzedniego wcielenia jest obecnie jego siostrzeńcem (ma na imię Ken), to właśnie on będzie bohaterem dzisiejszego wpisu. Siostra Drunvalo odzyskała pamięć o poprzednim wcieleniu na początku lat 60-tych. Odnalazła swoje dawne plemię, a ono potwierdziło jej tożsamość i poddało treningowi. Taos składa się z 12 mniejszych plemion, każde ma swój kiva (prostokątne lub okrągłe pomieszczenie, zazwyczaj wykonane z cegły lub kamienia, czasem zagłębione w ziemi, służące do celów obrzędowych) i własną drogę duchową. Siostra Drunvalo szkoliła się w plemieniu Kryształowego Fetysza w podziemnym kiva. Od tamtego czasu, gdy po szkoleniu wróciła do domu, odwiedzał ją każdego roku Juan Concha, duchowy przywódca Taos, by sprawdzać, czy nie zapomniała o duchowym dziedzictwie, na które składała się praca całego plemienia. W roku 1971 przebudził się Drunvalo, kiedy to w postaci dwóch świetlistych kul pojawili się przed nim aniołowie i oznajmili mu, że nadszedł czas, by odzyskał wspomnienia. Potem nawiązał kontakt ze swoim wewnętrznym mentorem – Thotem (na podstawie tamtych doświadczeń powstały 2 tomy Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia). Jednak dopiero 9 lat później aniołowie polecili Drunvalo, aby udał się do plemienia, w którym żył w poprzednim wcieleniu. Po kolejnych dwóch latach skontaktował się z nim jego duchowy nauczyciel Jimmy Reyna i zaprosił na plemienną ceremonię, był to początek jego 12 -letniego szkolenia (23 lata treningu duchowego i nauki pracy z kryształami … a to była jedynie zapowiedź tego, co przydarzyło się Drunvalo później). Dziś jednak opowiem o drodze do przebudzenia jego siostrzeńca Kena (dawnego ojca Drunvalo i wodza plemienia Taos). Ken wychował się w tradycyjnej katolickiej rodzinie, nie uznawał reinkarnacji, wszelkie zjawiska paranormalne były dla niego dziełem Szatana. Był to młody biznesmen; przywiązany do materialnego świata; właściciel centrów handlowych, przystani jachtowych i restauracji; multimilioner (wyznawany przez niego katolicyzm zupełnie mu w tym nie przeszkadzał). Aż nadszedł rok 1984. Ken znalazł się na kolejnym z przyjęć, pełnym pięknych kobiet w drogich sukniach, szampana i wykwintnego jedzenia. W pewnym momencie podeszła do niego młoda kobieta i zaproponowała mu postawienie kart Tarota, pełen sceptycyzmu – skorzystał. Powiedziała mu wówczas o tak intymnych szczegółach z jego życia, które mógł znać jedynie on sam. Dodatkowo poleciła, aby odwiedził swojego wujka, od którego może wiele się nauczyć (mimo, iż o żadnym wujku jej nie wspominał). I tak, po 10 latach bez wzajemnego kontaktu, Ken zadzwonił do Drunvalo…

Mój skok w rozwoju duchowym – poznaj 5 stopni na drodze do wolności

Kto spogląda na zewnątrz, śni,

kto spogląda do wewnątrz, budzi się. 

Carl Gustav Jung

Żyjemy w ciekawych czasach, ludzkość budzi się ze snu. Snu, w którym ja również byłam pogrążona, żyjąc z uwagą skierowaną na zewnątrz siebie lub przytłoczona potokiem myśli. Przez kilkanaście ostatnich lat, być może jak część z Was, szukałam wolności, prawdziwej miłości i szczęścia. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że podstawą wszelkiego cierpienia są trzy główne programy, którymi warunkowana jest ludzkość na całym świecie już od drugiego roku życia. Te trzy podstawowe wgrywane nam programy to:

  • ja jestem zły (nie jestem w porządku),
  • ludzie są źli (nie są w porządku),
  • życie jest złe (nie jest w porządku).

To na ich podstawie powstały najbardziej rozpowszechnione systemy, ideologie, religie. Być może nie zdawaliście sobie z tego sprawy, ale wszystkie formy nietolerancji są wyuczone (nasze DNA jest stworzone, by współodczuwać). Na skutek wszelkiego działania mającego na celu osłabienie ludzkości – w wieku pięciu lat tracimy wolność, po trzydziestce tracimy miłość, jako ostatnia zostaje zabrana nadzieja na szczęście. Bezskutecznie próbujemy odzyskać je poprzez dobrodziejstwa świata materialnego, używki, a zwłaszcza szukamy odbicia tych wartości w innych osobach. Zaskoczeni kolejnymi porażkami, nie zdajemy sobie sprawy, że wolność, miłość i szczęście są już w nas, a droga do nich wiedzie poprzez wgląd w samego siebie oraz kontakt z własną Duszą. Jednak ludzie robią wszystko, aby tego uniknąć, wewnętrzna prawda nas paraliżuje, nauczono nas się jej bać. Tymczasem, im bardziej zaprzeczamy jej istnieniu, tym bardziej ona będzie szukała drogi, by o sobie przypomnieć poprzez bolesne sytuacje i traumy – tak zwane kryzysy emocjonalne. Colin Sisson w wyniku swoich badań ustalił, że przeciętna dorosła osoba doświadcza trzech mini kryzysów dziennie, trzech bardziej intensywnych w tygodniu, oraz przynajmniej trzech wyjątkowo bolesnych w życiu (takich jak śmierć bliskich lub poważna choroba). Jako sędziwi staruszkowie mamy około 82 000 kryzysów za sobą, na których pojawienie się nikt nas nie przygotował! To właśnie one spowodowały, że postanowiłam zwrócić się po odpowiedzi do własnego wnętrza, dziś Wam o tym opowiem. 

Ja, my i oni – czyli jak spotkać szczęście w wielkim mieście

Szczęście to dla mnie wybór. A dokładniej fala błogości i zadowolenia, które na kilka chwil ogarniają każdą komórkę naszego ciała. Szczęście to ten moment, gdy przepełnia nas radość na skutek dokonanych wcześniej decyzji; wyborów, które doprowadziły nas właśnie do TEGO miejsca, w otoczeniu TAKICH ludzi, do stworzenia właśnie TAKICH okoliczności. Najprościej rzecz ujmując czujemy się szczęśliwi, gdy puszczone wcześniej przez nas w obieg DOBRO – wraca. Jak poczuć się szczęśliwym? Dusza zdradziła mi bardzo prosty sposób: zacznij to DOBRO zauważać. W czym tkwi sekret szczęśliwych ludzi? Oni nie mają o szczęściu wyobrażeń, nie stawiają mu warunków. Nie czekają na wygraną w loterii, księcia na białym koniu (tudzież w czerwonym Ferrari); nie wyglądają Zbawiciela na chmurce, objawienia UFO, czy chociażby odwołania Kaczyńskiego. Bo wiedzą, że mogą się nie doczekać. Że ominą miliony promieni szczęścia na swojej drodze, podążając w kierunku słupa światła na jej końcu, który i tak okaże się fatamorganą. A wystarczy przystanąć, odpuścić odległe miraże i rozejrzeć się wokół. Bo prawdziwe szczęście mieszka w słowie: DZIĘKUJĘ, które powiedział leżący na ławce bezdomny, po tym jak z miłością zamknąłeś w jego dłoni 10 złotych; prawdziwe szczęście jest zaklęte w spokojnym i miarowym oddechu Twojego dziecka, które zasnęło bezpieczne i szczęśliwe; jest zaklęte w uśmiechach ludzi, z którymi życzliwie rozmawiasz. Tak, prawdziwe szczęście tworzysz – TY sam, i jest to pewien rodzaj sztuki, której uczymy się każdego dnia (dziś wpis częściowo inspirowany książką: Sztuka szczęścia w trudnych czasach, której autorami są Jego Świątobliwość Dalajlama oraz psychiatra Howard C. Cutler).

Miłość – klucz do podróży między wymiarami

Zdjęcie: http://filmozercy.com/wpis/pulapka-czasu-od-disneya-nie-trafi-do-polskich-kin

Wyobraźcie sobie, że zaczepia Was na ulicy nastolatek i pyta: Wczoraj w medytacji zwiedzałem inny wymiar, mam bardzo ciekawy przekaz od istot, które go zamieszkują, opowiedzieć Ci o tym? Jeśli uważasz, że intrygujący młodzieniec najwidoczniej postradał zmysły i zamiast zaczepiać ludzi na ulicy powinien poszukać psychiatry, to być może ten artykuł Cię nie zainteresuje. Jeśli jednak jesteś otwarty na zadziwiające opowieści – to zapraszam – dziś podróż w nieznane z przewodnikiem: Avą DuVernay i jej filmem-Pułapka Czasu (Wrinkle In Time). Zadziwiające, że film z tak aktualnym obecnie przekazem, powstał na podstawie powieści Madeleine L’Engle sprzed 56 lat! W Polsce książka ukazała się w 1998 roku jako Fałdka czasu. Zadziwiające jest również to, że mimo gwiazdorskiej obsady i cudnej oprawy graficznej oraz muzycznej, zrezygnowano z dystrybucji filmu w polskich kinach. Nie podano oficjalnej przyczyny takiej decyzji, być może były to słabe wyniki finansowe, a być może coś innego… Być może dlatego, że ten film to wizualna esencja wiedzy o medytacji, pięknie i potędze ludzkiego umysłu. Oprócz fabuły, która dla koneserów kina może okazać się mało atrakcyjna, film zawiera ukryty przekaz dla tych, którzy będą w stanie go wychwycić i zrozumieć. Dlatego, zanim go obejrzycie, koniecznie przeczytajcie ten artykuł, wtedy nic Wam nie umknie.

Jak uwolnić moc kryształów i korzystać z ich energii

Brak pasji przypomina amnezję. Odbiera dziecięcą radość z wykonywanej pracy, motywację, konsekwencję w dążeniu do celu (jakiego celu?); sprawia, że czujemy się zagubieni, prześlizgując się jedynie pomiędzy wschodami, a zachodami Słońca niczym pozbawione radości roboty. Błogosławieni ci, którzy odkryli własne zamiłowania, ja na własne błogosławieństwo czekałam blisko 30 lat. Jestem bowiem przekonana o tym, że każdy z nas posiada pakiet talentów i umiejętności, a wiedzę o nim skrywa każda komórka naszego ciała, jego odkrycie to tylko kwestia czasu i wsłuchania się w siebie. Pierwsze promyki pasji zaczęły przebijać moją skorupę amnezji na targach minerałów: gdy weszłam po raz pierwszy do hali ze stoiskami pełnymi kamieni, poczułam się jak mała dziewczynka w lunaparku, która w ręku trzyma wejściówkę na wszystkie karuzele bez limitu. Potem przyszły do mnie filmy i książki Katarzyny Barczyńskiej ( http://swiatkrysztalow.com.pl/ksiazka/ ), dzięki którym w pełni odzyskałam wiedzę o tym, który z aspektów tego świata jest dla mnie źródłem szczerej radości i satysfakcji. Pewien zakres pradawnej wiedzy, który wciąż czeka na ponowne odkrycie, jest obecnie odrzucany przez racjonalne umysły, dlatego informacje z tego zakresu w dyskretny i delikatny sposób przemycają niektóre filmy i książki z gatunków fantastyczno-naukowych i fantasy. Jak chociażby o tym, że kryształy skrywają w sobie potężną moc, jednak tylko nieliczni potrafią ją dostrzec i z niej korzystać (Strażnicy Galaktyki, Avengers: Wojna bez granic). Uwielbiam te momenty, gdy dziewczynki przed snem zdejmują z parapetu porcelanowy talerz, na którym znajduje się moja kolekcja kryształów; układają je w różne wzory, obracają w swoich małych rączkach, uważnie im się przyglądają i proszą, bym dziś, zamiast czytania bajek, opowiadała o kryształach. Więc zaczynam: to są ametysty, a te, to kryształy górskie… nie, nie smakują jak sól, Ala, nie musisz ich lizać… , to czaroit z Syberii, przynosi spokojny sen…

A które są na nerwy? – zaskakuje mnie pytaniem Ala. Mam wrażenie, że znów oblałam test z opanowania przy dzieciach w sytuacjach kryzysowych.

Na nerwy akurat nie mamy – ucinam. – A to topaz żółty, pomaga w zdobywaniu pieniążków.

-A monet, czy papierówek?

Papierówek, mam nadzieję…

Droga Duszy – co trzeba wiedzieć o swojej życiowej misji

Tym razem, przed położeniem się w medytacji, poczułam niewielką obawę o to, czy znowu czegoś nie uszkodzę. Ostatnio wymieniałam wszystkie przepalone korki w domowej instalacji elektrycznej, innym razem przepalony wzmacniacz sygnału WiFi. To dość kłopotliwe, w dodatku nie wiedziałam, dlaczego tak się dzieje. Wtedy odezwała się Dusza:

-To proste, otworzyłaś portal. Możesz to zjawisko całkowicie kontrolować, a tym samym przestaniesz niszczyć elektronikę.

Portale to międzywymiarowe tunele, które tworzy zjonizowane pole energetyczne o dodatnim i ujemnym ładunku. Mogą tworzyć się naturalnie w niektórych miejscach na Ziemi, ale może je też tworzyć nasza skoncentrowana myśl, czy odpowiednie rytuały z użyciem kryształów. Energia portalu tworzona przez człowieka powstaje na skutek uwolnienia z systemu nerwowego światła ultrafioletowego, które może mieć wpływ na sprzęt elektroniczny czy przyciągać duchy.

-Pamiętaj, by po otworzeniu portalu uzupełnić utraconą energię oraz odprawić do Światła zagubione duchy, które mogą się pojawić.

Uspokoiło mnie to całkowicie, gdyż wewnętrznie czułam, że doskonale radzę sobie z energią portali – to tylko jedna z umiejętności, które muszę sobie przypomnieć w tym wcieleniu. Medytację postanowiłam poświęcić na zgłębianie zagadnienia, jakim jest nasza MISJA ŻYCIOWA. Ale od początku… Naszą istotę tworzą: Duch, Wyższe Ja i Dusza. Duch to wszystko czym jesteśmy, to jedno z naszych ciał – CIAŁO DUCHOWE (oprócz fizycznego, emocjonalnego, mentalnego, świetlistego, bolesnego, astralnego, fizjologicznego, eterycznego, z tego co wiem, mamy ich 9). Nie wszystkie są odzwierciedleniem ciała fizycznego, na przykład ciało świetliste przyjmuje kształt merkaby (tetraedru gwieździstego), która po aktywacji wiruje (w każdym razie tak ja to widzę). Wyższe Ja, zwane czasem Małą Duszą, jest jedną z części naszej ziemskiej świadomości, wraz z Ego i podświadomością. W praktyce kontakt z nią przypomina głos sumienia, przypomina świerszcza z bajki o Pinokiu Disneya. Mam z nią kontakt przez cały czas, to mój codzienny doradca. Dusza ma o wiele potężniejszą moc, czasem dysponuje nią w kilku ciałach jednocześnie, w różnych wymiarach, na różnych poziomach, wybierając do inkarnacji niekoniecznie ludzi, niekoniecznie na Ziemi. Funkcjonuje poza czasem i przestrzenią. Z nią kontaktuję się w głębokiej medytacji, zazwyczaj w stanie fal mózgowych Theta. Głosy Wyższego Ja i Duszy w praktyce są dla mnie jednym, bo i tak w ostateczności kontaktuję się ze Stwórcą. Domem Duszy jest wyższy poziom astralny, to tam znajdują się: nasza rodzina duchowa, rady dwunastu, aniołowie, wniebowstąpieni mistrzowie; to rozległa przestrzeń złożona z wielu stopni, w którym każdy ma kilkanaście poziomów. Dusze powstają jako kreacja niebiańskich rodziców, a pośrednio dzieło samego Stwórcy – Źródła – Inteligentnej Energii wypełniającej Wszechświaty, można powiedzieć, że nasze ciała to odzwierciedlania Mikro-Wszechświatów. Mistrzowie z wyższego wymiaru potrafią manipulować czasem i cząstkami subatomowymi. Gdy decydujemy się na ziemską inkarnację, schodzimy do „szkoły”, która mieści się w niższym wymiarze astralnym. O tym jak on wygląda pisałam w innym artykule ( http://rezolucjaduszy.pl/2016/12/31/smierc-i-co-dalej-poradnik-na-wszelki-wypadek/ ). Przed inkarnacją poznajemy ziemski świat minerałów, roślin, zwierząt, by w ostateczności wcielić się w ludzkie ciało. Do niższego świata astralnego wracamy po odprowadzeniu-śmierci, by podjąć decyzję: o wzniesieniu się wyżej; doszkalaniu w „miejscowych szkołach” ; ponownej inkarnacji na Ziemi, by przepracować dalsze lekcje i, by zrealizować życiowe misje