Czym jest oraz jak rozpoznać zamianę Dusz? (historia siostrzeńca Drunvalo Melchizedeka)

Przebudzenie duchowe (czy to na skutek zmiany świadomości, czy to spowodowane reakcją na wysyp niespodziewanych zdarzeń losowych) zazwyczaj prowadzi do całkowitego zweryfikowania prawd, którymi dotychczas żyliśmy. Moje zostało zapoczątkowane otwarciem się na głos Duszy, która przemówiła do mnie, by ratować życie drugiej córki. To nasze wspólne rozmowy zainspirowały mnie do prowadzenia bloga. Na przebudzenie składa się wiele czynników i etapów, ale chyba jednym z trudniejszych momentów jest ten, gdy odzyskujesz wspomnienia sprzed obecnego wcielenia. Na tym etapie pomogły mi książki Drunvalo Melchizedeka, a zawarte w nich niesamowite historie utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak nie wariuję, a w najgorszym przypadku nie zostanę w swoim szaleństwie sama. Obecnie mam już za sobą kilka lat intensywnej pracy w subtelnym świecie energii, udział w licznych warsztatach i szkoleniach, na swojej drodze napotkałam wielu nauczycieli i przewodników duchowych, o niektórych szybko zapominam, inni zostają ze mną na dłużej. Przeżyłam już wiele chwil zwątpienia, podczas których tęskniłam za tak zwanym „normalnym życiem”, bez wizji, rozmów telepatycznych, czytania energii, czy chociażby dziwacznych snów (w jednym z ostatnich olbrzymia kałamarnica wniknęła w moje ciało i będąc mną pokazała mi, jak one widzą świat energii i dlaczego kiedyś atakowały statki z ludźmi). Jednak wiem, że nie porzucę tej intrygującej drogi, ponieważ widzę, jak świat energii wpływa na to, czego doświadczają nasze ciała. Gdy posiądziemy wiedzę na temat wzajemnych zależności pomiędzy światem ducha, a materią; wiedzę o prawach Wszechświata, które zaczyna badać fizyka kwantowa, a które znali już dawni mistrzowie; możemy w sposób świadomy kształtować otaczającą nas rzeczywistość i wpływać na siatkę zdarzeń. Dlatego uważam, że wiedza z zakresu pól energoinformacyjnych już dawno powinna ewoluować z wyśmiewanej i lekceważonej ezoteryki i duchowości, na element świadomości wolnej istoty XXI wieku, która zna wpływ energii, długości fal i częstotliwości drgań (kształtów, symboli, kolorów, kryształów, pożywienia, zapachów, dźwięków) na ludzkie ciało i umysł oraz umie wykorzystać te informacje dla dobra własnego i całej ludzkości. Droga do źródła tej wiedzy prowadzi przez ścieżkę miłości do przestrzeni własnego serca, tam możemy spotkać Duszę, nasze prawdziwe JA. Czas byśmy przekuli źródło naszego zniewolenia w to, co nas wyzwoli, i niech każdy odczyta to zdanie tak, jak będzie uważał za stosowne, na swój własny sposób. Nadszedł czas na otwarcie umysłów i serc, i mam nadzieję, że ten blog okaże się w tym pomocny. Życie nie jest bowiem takie, jakie się nam się wydaje, dlatego dziś opowiem Wam jedną z moich ulubionych historii z książki Świetlisty Wąż Drunvalo Melchizedeka, będzie to opowieść o zamianie Dusz. Dusza Drunvalo pochodzi z innego świata, przybyła do tej galaktyki przez Mgławicę Krab (to okolice środkowej gwiazdy w pasie Oriona). Obecne wcielenie Drunvalo jest jego drugim. Po raz pierwszy żył na Ziemi w latach 1850 – 1890 jako szamanka w Pueblo, miasteczku plemienia Taos w Nowym Meksyku. W obecnym życiu jego dawna matka jest jego starszą o szesnaście lat siostrą, a jego dawny ojciec, wódz plemienia Taos, jest obecnie jej synem. Czyli ojciec Drunvalo z poprzedniego wcielenia jest obecnie jego siostrzeńcem (ma na imię Ken), to właśnie on będzie bohaterem dzisiejszego wpisu. Siostra Drunvalo odzyskała pamięć o poprzednim wcieleniu na początku lat 60-tych. Odnalazła swoje dawne plemię, a ono potwierdziło jej tożsamość i poddało treningowi. Taos składa się 12 mniejszych plemion, każde ma swój kiva (prostokątne lub okrągłe pomieszczenie, zazwyczaj wykonane z cegły lub kamienia, czasem zagłębione w ziemi, służące do celów obrzędowych) i własną drogę duchową. Siostra Drunvalo szkoliła się w plemieniu Kryształowego Fetysza w podziemnym kiva. Od tamtego czasu, gdy po szkoleniu wróciła do domu, odwiedzał ją każdego roku Juan Concha, duchowy przywódca Taos, by sprawdzać, czy nie zapomniała o duchowym dziedzictwie, na które składała się praca całego plemienia. W roku 1971 przebudził się Drunvalo, kiedy to w postaci dwóch świetlistych kul pojawili się przed nim aniołowie i oznajmili mu, że nadszedł czas, by odzyskał wspomnienia. Potem nawiązał kontakt ze swoim wewnętrznym mentorem – Thotem (na podstawie tamtych doświadczeń powstały 2 tomy Pradawnej Tajemnicy Kwiatu Życia). Jednak dopiero 9 lat później aniołowie polecili Drunvalo, aby udał się do plemienia, w którym żył w poprzednim wcieleniu. Po kolejnych dwóch latach skontaktował się z nim jego duchowy nauczyciel Jimmy Reyna i zaprosił na plemienną ceremonię, był to początek jego 12 -letniego szkolenia (23 lata treningu duchowego i nauki pracy z kryształami … a to była jedynie zapowiedź tego, co przydarzyło się Drunvalo później). Dziś jednak opowiem o drodze do przebudzenia jego siostrzeńca Kena (dawnego ojca Drunvalo i wodza plemienia Taos). Ken wychował się w tradycyjnej katolickiej rodzinie, nie uznawał reinkarnacji, wszelkie zjawiska paranormalne były dla niego dziełem Szatana. Był to młody biznesmen; przywiązany do materialnego świata; właściciel centrów handlowych, przystani jachtowych i restauracji; multimilioner (wyznawany przez niego katolicyzm zupełnie mu w tym nie przeszkadzał). Aż nadszedł rok 1984. Ken znalazł się na kolejnym z przyjęć, pełnym pięknych kobiet w drogich sukniach, szampana i wykwintnego jedzenia. W pewnym momencie podeszła do niego młoda kobieta i zaproponowała mu postawienie kart Tarota, pełen sceptycyzmu – skorzystał. Powiedziała mu wówczas o tak intymnych szczegółach z jego życia, które mógł znać jedynie on sam. Dodatkowo poleciła, aby odwiedził swojego wujka, od którego może wiele się nauczyć (mimo, iż o żadnym wujku jej nie wspominał). I tak, po 10 latach bez wzajemnego kontaktu, Ken zadzwonił do Drunvalo…

Mój skok w rozwoju duchowym – poznaj 5 stopni na drodze do wolności

Kto spogląda na zewnątrz, śni,

kto spogląda do wewnątrz, budzi się. 

Carl Gustav Jung

Żyjemy w ciekawych czasach, ludzkość budzi się ze snu. Snu, w którym ja również byłam pogrążona, żyjąc z uwagą skierowaną na zewnątrz siebie lub przytłoczona potokiem myśli. Przez kilkanaście ostatnich lat, być może jak część z Was, szukałam wolności, prawdziwej miłości i szczęścia. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że podstawą wszelkiego cierpienia są trzy główne programy, którymi warunkowana jest ludzkość na całym świecie już od drugiego roku życia. Te trzy podstawowe wgrywane nam programy to:

  • ja jestem zły (nie jestem w porządku),
  • ludzie są źli (nie są w porządku),
  • życie jest złe (nie jest w porządku).

To na ich podstawie powstały najbardziej rozpowszechnione systemy, ideologie, religie. Być może nie zdawaliście sobie z tego sprawy, ale wszystkie formy nietolerancji są wyuczone (nasze DNA jest stworzone, by współodczuwać). Na skutek wszelkiego działania mającego na celu osłabienie ludzkości – w wieku pięciu lat tracimy wolność, po trzydziestce tracimy miłość, jako ostatnia zostaje zabrana nadzieja na szczęście. Bezskutecznie próbujemy odzyskać je poprzez dobrodziejstwa świata materialnego, używki, a zwłaszcza szukamy odbicia tych wartości w innych osobach. Zaskoczeni kolejnymi porażkami, nie zdajemy sobie sprawy, że wolność, miłość i szczęście są już w nas, a droga do nich wiedzie poprzez wgląd w samego siebie oraz kontakt z własną Duszą. Jednak ludzie robią wszystko, aby tego uniknąć, wewnętrzna prawda nas paraliżuje, nauczono nas się jej bać. Tymczasem, im bardziej zaprzeczamy jej istnieniu, tym bardziej ona będzie szukała drogi, by o sobie przypomnieć poprzez bolesne sytuacje i traumy – tak zwane kryzysy emocjonalne. Colin Sisson w wyniku swoich badań ustalił, że przeciętna dorosła osoba doświadcza trzech mini kryzysów dziennie, trzech bardziej intensywnych w tygodniu, oraz przynajmniej trzech wyjątkowo bolesnych w życiu (takich jak śmierć bliskich lub poważna choroba). Jako sędziwi staruszkowie mamy około 82 000 kryzysów za sobą, na których pojawienie się nikt nas nie przygotował! To właśnie one spowodowały, że postanowiłam zwrócić się po odpowiedzi do własnego wnętrza, dziś Wam o tym opowiem. 

Ja, my i oni – czyli jak spotkać szczęście w wielkim mieście

Szczęście to dla mnie wybór. A dokładniej fala błogości i zadowolenia, które na kilka chwil ogarniają każdą komórkę naszego ciała. Szczęście to ten moment, gdy przepełnia nas radość na skutek dokonanych wcześniej decyzji; wyborów, które doprowadziły nas właśnie do TEGO miejsca, w otoczeniu TAKICH ludzi, do stworzenia właśnie TAKICH okoliczności. Najprościej rzecz ujmując czujemy się szczęśliwi, gdy puszczone wcześniej przez nas w obieg DOBRO – wraca. Jak poczuć się szczęśliwym? Dusza zdradziła mi bardzo prosty sposób: zacznij to DOBRO zauważać. W czym tkwi sekret szczęśliwych ludzi? Oni nie mają o szczęściu wyobrażeń, nie stawiają mu warunków. Nie czekają na wygraną w loterii, księcia na białym koniu (tudzież w czerwonym Ferrari); nie wyglądają Zbawiciela na chmurce, objawienia UFO, czy chociażby odwołania Kaczyńskiego. Bo wiedzą, że mogą się nie doczekać. Że ominą miliony promieni szczęścia na swojej drodze, podążając w kierunku słupa światła na jej końcu, który i tak okaże się fatamorganą. A wystarczy przystanąć, odpuścić odległe miraże i rozejrzeć się wokół. Bo prawdziwe szczęście mieszka w słowie: DZIĘKUJĘ, które powiedział leżący na ławce bezdomny, po tym jak z miłością zamknąłeś w jego dłoni 10 złotych; prawdziwe szczęście jest zaklęte w spokojnym i miarowym oddechu Twojego dziecka, które zasnęło bezpieczne i szczęśliwe; jest zaklęte w uśmiechach ludzi, z którymi życzliwie rozmawiasz. Tak, prawdziwe szczęście tworzysz – TY sam, i jest to pewien rodzaj sztuki, której uczymy się każdego dnia (dziś wpis częściowo inspirowany książką: Sztuka szczęścia w trudnych czasach, której autorami są Jego Świątobliwość Dalajlama oraz psychiatra Howard C. Cutler).

Miłość – klucz do podróży między wymiarami

Zdjęcie: http://filmozercy.com/wpis/pulapka-czasu-od-disneya-nie-trafi-do-polskich-kin

Wyobraźcie sobie, że zaczepia Was na ulicy nastolatek i pyta: Wczoraj w medytacji zwiedzałem inny wymiar, mam bardzo ciekawy przekaz od istot, które go zamieszkują, opowiedzieć Ci o tym? Jeśli uważasz, że intrygujący młodzieniec najwidoczniej postradał zmysły i zamiast zaczepiać ludzi na ulicy powinien poszukać psychiatry, to być może ten artykuł Cię nie zainteresuje. Jeśli jednak jesteś otwarty na zadziwiające opowieści – to zapraszam – dziś podróż w nieznane z przewodnikiem: Avą DuVernay i jej filmem-Pułapka Czasu (Wrinkle In Time). Zadziwiające, że film z tak aktualnym obecnie przekazem, powstał na podstawie powieści Madeleine L’Engle sprzed 56 lat! W Polsce książka ukazała się w 1998 roku jako Fałdka czasu. Zadziwiające jest również to, że mimo gwiazdorskiej obsady i cudnej oprawy graficznej oraz muzycznej, zrezygnowano z dystrybucji filmu w polskich kinach. Nie podano oficjalnej przyczyny takiej decyzji, być może były to słabe wyniki finansowe, a być może coś innego… Być może dlatego, że ten film to wizualna esencja wiedzy o medytacji, pięknie i potędze ludzkiego umysłu. Oprócz fabuły, która dla koneserów kina może okazać się mało atrakcyjna, film zawiera ukryty przekaz dla tych, którzy będą w stanie go wychwycić i zrozumieć. Dlatego, zanim go obejrzycie, koniecznie przeczytajcie ten artykuł, wtedy nic Wam nie umknie.

Jak uwolnić moc kryształów i korzystać z ich energii

Brak pasji przypomina amnezję. Odbiera dziecięcą radość z wykonywanej pracy, motywację, konsekwencję w dążeniu do celu (jakiego celu?); sprawia, że czujemy się zagubieni, prześlizgując się jedynie pomiędzy wschodami, a zachodami Słońca niczym pozbawione radości roboty. Błogosławieni ci, którzy odkryli własne zamiłowania, ja na własne błogosławieństwo czekałam blisko 30 lat. Jestem bowiem przekonana o tym, że każdy z nas posiada pakiet talentów i umiejętności, a wiedzę o nim skrywa każda komórka naszego ciała, jego odkrycie to tylko kwestia czasu i wsłuchania się w siebie. Pierwsze promyki pasji zaczęły przebijać moją skorupę amnezji na targach minerałów: gdy weszłam po raz pierwszy do hali ze stoiskami pełnymi kamieni, poczułam się jak mała dziewczynka w lunaparku, która w ręku trzyma wejściówkę na wszystkie karuzele bez limitu. Potem przyszły do mnie filmy i książki Katarzyny Barczyńskiej ( http://swiatkrysztalow.com.pl/ksiazka/ ), dzięki którym w pełni odzyskałam wiedzę o tym, który z aspektów tego świata jest dla mnie źródłem szczerej radości i satysfakcji. Pewien zakres pradawnej wiedzy, który wciąż czeka na ponowne odkrycie, jest obecnie odrzucany przez racjonalne umysły, dlatego informacje z tego zakresu w dyskretny i delikatny sposób przemycają niektóre filmy i książki z gatunków fantastyczno-naukowych i fantasy. Jak chociażby o tym, że kryształy skrywają w sobie potężną moc, jednak tylko nieliczni potrafią ją dostrzec i z niej korzystać (Strażnicy Galaktyki, Avengers: Wojna bez granic). Uwielbiam te momenty, gdy dziewczynki przed snem zdejmują z parapetu porcelanowy talerz, na którym znajduje się moja kolekcja kryształów; układają je w różne wzory, obracają w swoich małych rączkach, uważnie im się przyglądają i proszą, bym dziś, zamiast czytania bajek, opowiadała o kryształach. Więc zaczynam: to są ametysty, a te, to kryształy górskie… nie, nie smakują jak sól, Ala, nie musisz ich lizać… , to czaroit z Syberii, przynosi spokojny sen…

A które są na nerwy? – zaskakuje mnie pytaniem Ala. Mam wrażenie, że znów oblałam test z opanowania przy dzieciach w sytuacjach kryzysowych.

Na nerwy akurat nie mamy – ucinam. – A to topaz żółty, pomaga w zdobywaniu pieniążków.

-A monet, czy papierówek?

Papierówek, mam nadzieję…

Droga Duszy – co trzeba wiedzieć o swojej życiowej misji

Tym razem, przed położeniem się w medytacji, poczułam niewielką obawę o to, czy znowu czegoś nie uszkodzę. Ostatnio wymieniałam wszystkie przepalone korki w domowej instalacji elektrycznej, innym razem przepalony wzmacniacz sygnału WiFi. To dość kłopotliwe, w dodatku nie wiedziałam, dlaczego tak się dzieje. Wtedy odezwała się Dusza:

-To proste, otworzyłaś portal. Możesz to zjawisko całkowicie kontrolować, a tym samym przestaniesz niszczyć elektronikę.

Portale to międzywymiarowe tunele, które tworzy zjonizowane pole energetyczne o dodatnim i ujemnym ładunku. Mogą tworzyć się naturalnie w niektórych miejscach na Ziemi, ale może je też tworzyć nasza skoncentrowana myśl, czy odpowiednie rytuały z użyciem kryształów. Energia portalu tworzona przez człowieka powstaje na skutek uwolnienia z systemu nerwowego światła ultrafioletowego, które może mieć wpływ na sprzęt elektroniczny czy przyciągać duchy.

-Pamiętaj, by po otworzeniu portalu uzupełnić utraconą energię oraz odprawić do Światła zagubione duchy, które mogą się pojawić.

Uspokoiło mnie to całkowicie, gdyż wewnętrznie czułam, że doskonale radzę sobie z energią portali – to tylko jedna z umiejętności, które muszę sobie przypomnieć w tym wcieleniu. Medytację postanowiłam poświęcić na zgłębianie zagadnienia, jakim jest nasza MISJA ŻYCIOWA. Ale od początku… Naszą istotę tworzą: Duch, Wyższe Ja i Dusza. Duch to wszystko czym jesteśmy, to jedno z naszych ciał – CIAŁO DUCHOWE (oprócz fizycznego, emocjonalnego, mentalnego, świetlistego, bolesnego, astralnego, fizjologicznego, eterycznego, z tego co wiem, mamy ich 9). Nie wszystkie są odzwierciedleniem ciała fizycznego, na przykład ciało świetliste przyjmuje kształt merkaby (tetraedru gwieździstego), która po aktywacji wiruje (w każdym razie tak ja to widzę). Wyższe Ja, zwane czasem Małą Duszą, jest jedną z części naszej ziemskiej świadomości, wraz z Ego i podświadomością. W praktyce kontakt z nią przypomina głos sumienia, przypomina świerszcza z bajki o Pinokiu Disneya. Mam z nią kontakt przez cały czas, to mój codzienny doradca. Dusza ma o wiele potężniejszą moc, czasem dysponuje nią w kilku ciałach jednocześnie, w różnych wymiarach, na różnych poziomach, wybierając do inkarnacji niekoniecznie ludzi, niekoniecznie na Ziemi. Funkcjonuje poza czasem i przestrzenią. Z nią kontaktuję się w głębokiej medytacji, zazwyczaj w stanie fal mózgowych Theta. Głosy Wyższego Ja i Duszy w praktyce są dla mnie jednym, bo i tak w ostateczności kontaktuję się ze Stwórcą. Domem Duszy jest wyższy poziom astralny, to tam znajdują się: nasza rodzina duchowa, rady dwunastu, aniołowie, wniebowstąpieni mistrzowie; to rozległa przestrzeń złożona z wielu stopni, w którym każdy ma kilkanaście poziomów. Dusze powstają jako kreacja niebiańskich rodziców, a pośrednio dzieło samego Stwórcy – Źródła – Inteligentnej Energii wypełniającej Wszechświaty, można powiedzieć, że nasze ciała to odzwierciedlania Mikro-Wszechświatów. Mistrzowie z wyższego wymiaru potrafią manipulować czasem i cząstkami subatomowymi. Gdy decydujemy się na ziemską inkarnację, schodzimy do „szkoły”, która mieści się w niższym wymiarze astralnym. O tym jak on wygląda pisałam w innym artykule ( http://rezolucjaduszy.pl/2016/12/31/smierc-i-co-dalej-poradnik-na-wszelki-wypadek/ ). Przed inkarnacją poznajemy ziemski świat minerałów, roślin, zwierząt, by w ostateczności wcielić się w ludzkie ciało. Do niższego świata astralnego wracamy po odprowadzeniu-śmierci, by podjąć decyzję: o wzniesieniu się wyżej; doszkalaniu w „miejscowych szkołach” ; ponownej inkarnacji na Ziemi, by przepracować dalsze lekcje i, by zrealizować życiowe misje

Tajemna wiedza ujawniona cz.2 (doświadczanie jedności, uzdrawiające bryły Platona)

Zrozumienie natury otaczającej nas rzeczywistości, zasad i praw tego świata, to jedno z podstawowych zagadnień, które zgłębiane jest przez różne dziedziny nauk oficjalnych i tych, uważanych za alternatywne. Najbliższa mojemu sercu jest mistyka, mówiąca o tym, że żyjemy w trójwymiarowej iluzji, na którą składają się: geometria, dźwięk, światło i ich manifestacja fizyczna, a wszystko to spaja i łączy energia wibracji, co ciekawe wizja uważana dotychczas za tajemną gałąź mistyki lub wymysł alchemików, magów czy starożytnych kapłanów, znajduje potwierdzenie w najnowszych osiągnięciach fizyki kwantowej. Jako wstęp może służyć tu film Kymatica (https://www.youtube.com/watch?v=9aqumuMFg-s). Jestem pewna, że wraz ze wzrostem świadomości ludzi oraz rozwoju technologicznego coraz więcej „rewelacji”, które wielu uznaje za fantazję, w przyszłości stanie się niezaprzeczalnymi faktami. Wystarczy prześledzić historię, dziś zamiast stosu Giordana Bruna stosuje się wyśmianie i łatkę wariata na zmianę z polityką strachu, którą potęgują teorie spiskowe. Zrozumienie natury rzeczywistości to podstawowe zabezpieczenie i obrona przed wszelkiego rodzaju wpływami i manipulacją. Dlatego dziś kolejny wpis poświęcony świętej geometrii, która przestała być już wiedzą elitarną, gdyż dostęp do niej może mieć każdy: poprzez zbiorową świadomość ludzi, z siatki Chrystusowej, czy siatki świadomości całej planety zwanej kronikami Akaszy; połączyć się z nimi można poprzez portal w małej komnacie naszego serca lub poprzez rozmowę z Duszą (Wyższym Ja) podczas medytacji.  Ale od początku… Niedawno ukazała się książka popularnonaukowa, stanowiąca pracę zbiorową kilku badaczy konstrukcji megalitycznych z Wielkiej Brytanii pt. Megalith: Studies in Stone. Przedstawia ona szokującą dla niektórych teorię mówiącą o tym, że twierdzenie Pitagorasa było znane już 2 tysiące lat przed jego narodzinami, przez twórców neolitycznego Stonehenge. Osobiście uważam, że niektóre prehistoryczne cywilizacje odznaczały się dużo wyższym poziomem wiedzy i technologii, niż obecnie uważają naukowcy, a święta geometria jest o wiele starsza, niż przypuszczamy. Jak to się stało, że wyprzedzała ona dalekomorskie podróże i przekazy ustne? Otóż nasi przodkowie posiadali jedną bardzo cenną umiejętność – potrafili medytować. 

Miejsce Mocy – Ślęża

Śląski Olimp, Magiczna Góra, Miejsce Mocy – to tylko niektóre określenia Ślęży, góry położonej niedaleko Wrocławia. Myślę, że prędzej czy później zaciekawi ona każdego, kto rozwija swoje potencjały; każdego, kto jest obdarzony wrażliwością, umiejętnością współodczuwania i doświadczania jedności ze wszystkim, co nas otacza. Badacze Ślęży odkryli, że już od VII w. p.n.e. była ona ośrodkiem praktyk religijnych, zwłaszcza kultu solarnego (co oczywiście nie jest przypadkiem, ale o tym później). W roku 1209 Henryk IV przyznał klasztorowi Augustianów prawo do posiadania połowy góry, a w 1494 wykupili oni całą Ślężę. W drugiej połowie XVI wieku na jej szczycie (w miejscu dawnego zamku), została wzniesiona drewniana kaplica, a później murowana świątynia pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. W 1834 roku kościół spłonął w wyniku uderzenia pioruna, został jednak odnowiony i 1 maja 2015 roku ponownie poświęcony. Każdemu, kto jest zainteresowany niezwykle ciekawą i tajemniczą historią góry i jej okolic polecam przewodnik (inny niż wszystkie) Joanny Lamparskiej Ślęża Dla Odkrywców. W tym wpisie nie będę powielać historycznych i naukowych informacji, z którymi możecie zapoznać się czytając liczne artykuły na temat góry, przedstawię Wam to, w jaki sposób ja ją czuję i rozumiem, jak doszło do naszego pierwszego spotkania i co od niej dostałam. 

Tajemna wiedza ujawniona (boska proporcja w starożytnej mistyce)

Źródło: Priya Hemenway Sekretny Kod, medytacja
Nie ma niczego przyjemnego z wyjątkiem tego, co pozostaje w harmonii z najgłębszymi zakątkami naszej boskiej natury.
Heinrich Suso (ok. 1295 – 1366), niemiecki mistyk

Czy można rutynę codzienności zamienić z ekscytującą przygodę? Marcel Proust mawiał, że prawdziwie odkrywcza podróż nie polega na odkrywaniu nowych lądów, lecz patrzeniu nowymi oczyma, moim zdaniem dotyczy to również tej najważniejszej z wypraw – naszego życia. Czy można odkryć je na nowo, czy nie jest na to za późno? Moment jest zawsze odpowiedni, gdyż klucz do nowego sposobu widzenia kryje się w rzeczywistości, gdzie czas nie istnieje, nie istnieje podział na złych i dobrych, ważniejszych i mniej ważnych, w tej rzeczywistości walutą jest jedynie miłość, miłość rozumiana jako energia. Prowadzi do niej wiele dróg, dziś z Duszą poprowadzimy Cię do niej przez kontemplację matematycznych zagadnień. Przyznam się, że jako humanistka, mam naturalny opór przed zgłębianiem cyfr i skomplikowanych wzorów, jednak święta geometria, numerologia czy astrologia to zupełnie coś innego… Usłyszałam od Duszy, że pewne figury, symbole, kształty to klucz do ukrytej pamięci i wiedzy, do naszego boskiego dziedzictwa… Tajemna wiedza o otaczającej nas rzeczywistości, pochodzeniu ludzi i celu ich istnienia, budowie Wszechświata oraz panujących w nim reguł i zależności  została zakodowana w pradawnych, symbolicznych przekazach. Wiedzieli o tym pierwsi wielcy matematycy, którzy byli w głównej mierze filozofami i mistykami, a ich matematyczne twierdzenia powstawały w wyniku rozważań nad Źródłem Życia, twierdzili oni, że na najgłębszym poziomie rzeczywistość ma matematyczną naturę.  Źródłem tym była dla nich szeroko rozumiana Harmonia, to z niej powstało życie i ona stanowi również jego ostateczny cel.  Ziemskim obrazem Harmonii jest złoty podział (łac. sectio aurea), podział harmoniczny, złota proporcja, boska proporcja (łac. divina proportio). Dziś przedstawię podstawy wiedzy o świętej geometrii, która opiera się właśnie na boskiej proporcji, i którą z czasem będę pogłębiać w kolejnych wpisach.

Co przeszkadza w całkowitym uzdrowieniu? (4 typy blokad)

Czym charakteryzuje się wiarygodny w moich oczach uzdrowiciel (obojętnie czy jest to lekarz medycyny, szaman, terapeuta metod alternatywnych, zielarz, psycholog, masażysta lub jasnowidz)? Doświadczeniem. Zanim skorzystamy z pomocy i rad dotyczących dbania o zdrowie, warto sprawdzić, jak wielu ludziom dany specjalista pomógł osobiście, warto z takimi osobami porozmawiać. Dobrze jest też dowiedzieć się czegoś o kondycji zdrowotnej samego uzdrowiciela, bo czy można powierzyć swoje życie osobie, która nie potrafi sobie pomóc? Wybór uzdrowiciela to indywidualny, osobisty proces, każdy z nas ma bowiem zaszczepione inne przekonania i programy. Vianna Stibal, uzdrowicielka, której metodę bardzo sobie cenię, opowiadała, iż do niektórych osób trudno było jej dotrzeć, ze względu na jej lekką nadwagę. Miały one bowiem przekonanie, iż nauczyciel duchowy musi być osobą szczupłą. Zatem jeśli jakaś cecha lub słowa danego uzdrowiciela sprawiają, iż traci on w naszym odczuciu stuprocentową wiarygodność, warto rozważyć sens współpracy. Uzdrowiciel jest niczym świadek na ceremonii zaślubin (tylko zamiast ślubu ogląda nasz powrót do zdrowia), powinna być to osoba o czystych intencjach i godna zaufania.  A jaka metoda leczenia jest najlepsza? Kompleksowa. Całkowite uzdrowienie dokonuje się na czterech poziomach, to uzdrowienie naszego ciała: mentalnego, emocjonalnego, fizycznego i duchowego. Aby wyzdrowieć, należy zmienić te struktury myślowe, które są za chorobę odpowiedzialne. Ciekawe jest to, że nie muszą one należeć do nas, bywa że przejmujemy przekonania rodziny, otoczenia, a nawet lekarza, który nas prowadzi. Na poziomie emocjonalnym będzie to praca z negatywnymi emocjami: apatią, depresją, złością, lękiem oraz  transformacja ich w radość i akceptację. Dochodzi to tego tradycyjna medycyna, masaże, dieta – wszystko to, co dotyczy naszej fizyczności. Nie można zapomnieć również o duszy, tu ukojenie przynoszą: medytacja, terapia kolorami, dźwiękiem i najważniejsze – kontakt z NATURĄ. Uważam, że działanie na tych czterech płaszczyznach jednocześnie daje najszybsze i najbardziej spektakularne efekty. Mimo to, są ludzie, którzy mimo wszelkich starań, latami toczą walkę z chorobą, są też tacy, którym sprawdzone przez innych terapie – szkodzą. Dlaczego tak jest? Kluczową rolę w tym względzie odgrywają blokady w naszym umyśle, w naszej świadomości. I gdy choroba nie daje za wygraną lub ciągle powraca – to sygnał, by przyjrzeć się im z bliska.