Gdy dzieci Wszechświata się gniewają – o dopełnianiu się energii w związku

Myślę, że każdy zastanowił się choć raz nad sensem życia, dla mnie najbardziej logiczna wydaje się filozofia odrabiania wartości. Ja w tym życiu wybrałam cztery: miłość w związku, wybaczanie, konsekwencję i pracę. O konsekwencji i pracy pisałam w dwóch ostatnich wpisach, ale najciekawsze zostawiłam na koniec.

Co to znaczy odrabiać wartości?

To znaczy, że przez całe życie, w zależności od tego jakie wartości wybierzesz, będziesz doświadczać lekcji dostarczanych przez zrządzenia losu lub ludzi, których spotkasz na swojej drodze. Mogą to być doświadczenia przyjemne, ale najczęściej bywają takie, które ludzie kwalifikują jako „zło”. Może zastanawialiście się dlaczego krzywdzą Was przeważnie osoby, które kochacie najbardziej, a miłość i nienawiść tak dziwnie się łączą? Oczywiście świat jest neutralny, ale to już lekcje z serii dla zaawansowanych. Póki co skupmy się na wartościach. Jakie mogą jeszcze być? Możesz odrabiać szanowanie daru życia, które polega zazwyczaj na zmaganiu się z chorobą swoją lub bliskiej osoby, możesz odrabiać wartość materii, wtedy Twoje życie będzie skoncentrowane na pieniądzach, albo będziesz bardzo bogaty, albo będziesz z trudem wiązać koniec z końcem, a Twoje życie będzie przypominać walkę o przetrwanie. Najczęściej bywa, że odrabiasz te wartości, z którymi aktualnie masz problem. Nauki powtarzają się cyklicznie, gdy wydaje Ci się, że pokonałeś już przeciwności, za chwilę lądujesz znowu w jeszcze większym bagnie. By poznać wybrane przez siebie wartości, nie musisz znać poprzednich wcieleń, wystarczy przyjrzeć się własnemu życiu.  Lekcje będą się powtarzać do czasu, aż nie wyjdziesz z błędnego koła ofiary. Wtedy następuje uwolnienie. A wychodzenie zazwyczaj polega na zrozumieniu i wybaczeniu, dlatego to wybaczanie ma do odrobienia większość ludzi na tej planecie.

Dziś tekst o byciu w związku.  Zanim zacznę, chciałam uprzedzić, że będzie troszkę o reinkarnacji, która akurat w Polsce bywa „tematem problematycznym”. Dlaczego się do niej przekonałam? Na pewnym etapie rozwoju świadomości dostałam wgląd do swoich wcieleń. Jednak każdą medytację, w której mogłam ujrzeć projekcję wcielenia, konsultuję z osobą jasnowidzącą, lub dwiema, gdyż zawsze istnieje możliwość, że to nie wspomnienie, a projekcja podświadomości. Jeśli uważasz, że po prostu mam bujną wyobraźnię, to masz rację, bo każdy ma prawo wierzyć w co chce, a to nie jest blog o przekonywaniu ludzi do jednej prawdy, tylko filozofii na szczęście, przetestowanej i zamanifestowanej w praktyce. Jeśli masz inny system wierzeń, a też sprawia, że czujesz się lekki, wolny, a Twoje życie przepełnia miłość, zdrowie i obfitość to znaczy, że działa i jest dobry. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, cierpisz, możesz to zmienić, albo w tym trwać, sam tworzysz swoją rzeczywistość na tej planecie. A zatem do rzeczy. U mnie odrabianie miłości w związku łączy się  z wybaczaniem, w jednym z moich ziemskich wcieleń byłam kobietą, która została poważnie skrzywdzona przez mężczyznę, który tak mocno „złamał” jej życie, że zaczęła go nienawidzić . Do tego stopnia, iż uwikłała się w rytuały i koneksje z istotami od mroku. Prawie jak Diabolina z Czarownicy  Disneya, w którą wcieliła się Angelina Jolie 🙂

Obecnie to na tamtych doświadczeniach skupia się moja aktualna lekcja. Gdy odrobiłam już wybaczanie, odesłałam istoty, które przywędrowały za mną do tego wcielenia, gotowe „pomagać” mi na swój mroczny sposób również w tej rzeczywistości, opowiedziałam się jednoznacznie po stronie Światła, zaczęłam pracę z energią w związku.

Dla przypomnienia „na czym stoję”, również w tym wcieleniu musiałam zostać parę razy skrzywdzona, by wiedzieć jak to jest. Bycie „tymi złymi” biorą na siebie Dusze, którym na nas zależy i chyba to jest najtrudniej w życiu pojąć. Nie napiszę, że każdemu „oprawcy” trzeba dziękować za to, że był Twoim nauczycielem, ale warto pracować nad wybaczaniem, to naprawdę uwalnia. Nie tylko umysł, ale również ciało, gdyż tłumione żale manifestują się zazwyczaj w postaci wszelkiego rodzaju chorób i dolegliwości. Jeśli zastanawiasz się od czego zacząć swój rozwój duchowy – to jest pierwszy krok. Choć czasem wydaje się to niewykonalne, zwłaszcza jeśli lekcje dotyczą kogoś z rodziny lub nas samych. I tak spędzałam czas  na zakochiwaniu i byciu zostawianą, sama również wcielałam się w rolę nauczyciela.  Aż do momentu, gdy podjęłam decyzję o wspólnej drodze z Panem B. Tak się przyjęło, że formalnie przekłada się to na kilka stron makulatury i Sakrament zwany małżeństwem. Pan B. to Bratnia Dusza, z którą miałam się połączyć, by wspólnie realizować zadania związane z byciem rodzicami i poznawaniem wartości, jaką jest miłość.  A ponieważ mam do odrobienia relacje w związku, jest to relacja z rodzaju „high level”.  Jeśli nie ma żadnej racjonalnej przyczyny, dlaczego zakochujesz się w danym mężczyźnie lub kobiecie to znaczy, że prowadzi Cię Dusza. Od początku wśród wspólnych znajomych był szok i niedowierzanie, i tak już zostało 🙂 Jesteśmy totalnymi przeciwieństwami energetycznymi. U mnie dominuje energia żeńska, u Pana B. męska, osobno funkcjonowanie byłoby trudne, ale razem świetnie się uzupełniamy.

Energia męska i żeńska

Choć swoją wiedzę czerpię z doświadczeń medytacyjnych i praktyki,  na początku drogi pomogła mi książka Colina Sissona:  Podroż w głąb siebie. To trudna w odbiorze pozycja, więc  czytałam ją kilka razy, za każdym razem dowiadywałam się czegoś nowego, w zależności od poziomu świadomości. W największym uproszczeniu sprawa z energiami wygląda mniej więcej tak. Mamy wielką moc, jednak mało kto potrafi z niej skorzystać. A to za sprawą dysharmonii pomiędzy dwiema energiami, które każdy z nas posiada. To właśnie te dwa przeciwstawne aspekty nas samych i stworzony przez nas wszechświat tworzą harmonię lub dysharmonię, od której zależy nasza moc kreowania rzeczywistości. Energia męska związana jest ze świadomym umysłem, intelektem, logiką , strukturą  i dynamiką ( związane z nią żywioły to powietrze i ogień). Odpowiada jej działanie. Energia żeńska to podświadomość, intuicja, emocje i manifestacja nieświadomych wzorców na poziomie fizycznym ( żywioły to woda i ziemia). To stan bycia. Harmonia w organizmie polega na równowadze energetycznej w każdym z naszych ośrodków energetycznych czyli czakr. W moim przypadku to związek jest jak czakra. I tak, gdy ja sobie coś wyobrażam, to Pan B. wyraża gotowość do działania. Gdy ja coś planuję, on to po prostu wykonuje. Pan B. jest racjonalistą twardo stąpającym po ziemi, ekonomistą.  Ja marzycielką, dla której świat pieniądza mógłby nie istnieć. Dla której głos Duszy jest najważniejszy. Pan B. głownie zarabia pieniądze, ja je głównie wydaję 🙂 To dwa zupełnie inne światy, w których ścierają zupełnie inne wartości.  Takie uzupełnianie niesie za sobą wiele pracy, gdyż życie z osobą, która ma odmienne zdanie w każdej, nawet najdrobniejszej kwestii, bywa trudne. Oczywiście łączy nas miłość, podobny gust muzyczny, czarny humor i śmiech z absurdalnych rzeczy. Początkowy brak zrozumienia przekształca się każdego dnia w akceptację i podziw dla innej perspektywy. Wczoraj, gdy na zajęciach tanecznych córki został skradziony mój telefon, mnie włączył się emocjonalny tryb wojownika, Pan B. był spokojny i opanowany, działał w racjonalny sposób.  Namierzył za pomocą aplikacji przybliżoną lokalizację skradzionego telefonu i uruchomił alarm dźwiękowy. Ja w międzyczasie postawiłam w pogotowiu budynek, w którym dokonano kradzieży, dla pewności pobliską restaurację, spisałam nawet numery rejestracyjne samochodów ochrony, mrożąc spojrzeniem wszystkich potencjalnych sprawców, oczami  wyobraźni już widziałam, jak dopadam złodzieja i niemal wyduszam mu telefon z gardła, tak, czasem mnie ponosi 🙂  Razem jednak stanowimy zgrany i skuteczny zespół, i tak w życiu. Po godzinie zadzwoniła do nas sprzątaczka z informacją o tym, iż słyszy jak w jednym z worków na śmieci znajdujących się w podziemiach budynku coś „pika”. Dostaliśmy plastikowy worek wypełniony papierowymi ręcznikami, a na jego dnie znaleźliśmy mój telefon. Takie doświadczenia zbliżają. Jeśli wytrwamy razem, to za kilkadziesiąt lat, gdy ktoś spotka nas w parku, będziemy wyglądali mniej więcej tak:

 

W związkach podejmujemy  się wspólnych zadań, największym szczęściem jest chyba odkrycie o nich prawdy. Potem to już jazda z górki. I pamiętajcie, Dusza nie wybiera zadań, którym nie bylibyście w stanie sprostać. Także odwagi i działajcie!

 

PS Jeśli ktoś zastanawia się jak na ten wpis zareagował Pan B., już odpowiadam. Otóż nie zareagował. Pan B. nie czyta tego bloga, gdyż jak to ujął, tematyka jest mało interesująca 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *