Droga Duszy – co trzeba wiedzieć o swojej życiowej misji

Tym razem, przed położeniem się w medytacji, poczułam niewielką obawę o to, czy znowu czegoś nie uszkodzę. Ostatnio wymieniałam wszystkie przepalone korki w domowej instalacji elektrycznej, innym razem przepalony wzmacniacz sygnału WiFi. To dość kłopotliwe, w dodatku nie wiedziałam, dlaczego tak się dzieje. Wtedy odezwała się Dusza:

-To proste, otworzyłaś portal. Możesz to zjawisko całkowicie kontrolować, a tym samym przestaniesz niszczyć elektronikę.

Portale to międzywymiarowe tunele, które tworzy zjonizowane pole energetyczne o dodatnim i ujemnym ładunku. Mogą tworzyć się naturalnie w niektórych miejscach na Ziemi, ale może je też tworzyć nasza skoncentrowana myśl, czy odpowiednie rytuały z użyciem kryształów. Energia portalu tworzona przez człowieka powstaje na skutek uwolnienia z systemu nerwowego światła ultrafioletowego, które może mieć wpływ na sprzęt elektroniczny czy przyciągać duchy.

-Pamiętaj, by po otworzeniu portalu uzupełnić utraconą energię oraz odprawić do Światła zagubione duchy, które mogą się pojawić.

Uspokoiło mnie to całkowicie, gdyż wewnętrznie czułam, że doskonale radzę sobie z energią portali – to tylko jedna z umiejętności, które muszę sobie przypomnieć w tym wcieleniu. Medytację postanowiłam poświęcić na zgłębianie zagadnienia, jakim jest nasza MISJA ŻYCIOWA. Ale od początku… Naszą istotę tworzą: Duch, Wyższe Ja i Dusza. Duch to wszystko czym jesteśmy, to jedno z naszych ciał – CIAŁO DUCHOWE (oprócz fizycznego, emocjonalnego, mentalnego, świetlistego, bolesnego, astralnego, fizjologicznego, eterycznego, z tego co wiem, mamy ich 9). Nie wszystkie są odzwierciedleniem ciała fizycznego, na przykład ciało świetliste przyjmuje kształt merkaby (tetraedru gwieździstego), która po aktywacji wiruje (w każdym razie tak ja to widzę). Wyższe Ja, zwane czasem Małą Duszą, jest jedną z części naszej ziemskiej świadomości, wraz z Ego i podświadomością. W praktyce kontakt z nią przypomina głos sumienia, przypomina świerszcza z bajki o Pinokiu Disneya. Mam z nią kontakt przez cały czas, to mój codzienny doradca. Dusza ma o wiele potężniejszą moc, czasem dysponuje nią w kilku ciałach jednocześnie, w różnych wymiarach, na różnych poziomach, wybierając do inkarnacji niekoniecznie ludzi, niekoniecznie na Ziemi. Funkcjonuje poza czasem i przestrzenią. Z nią kontaktuję się w głębokiej medytacji, zazwyczaj w stanie fal mózgowych Theta. Głosy Wyższego Ja i Duszy w praktyce są dla mnie jednym, bo i tak w ostateczności kontaktuję się ze Stwórcą. Domem Duszy jest wyższy poziom astralny, to tam znajdują się: nasza rodzina duchowa, rady dwunastu, aniołowie, wniebowstąpieni mistrzowie; to rozległa przestrzeń złożona z wielu stopni, w którym każdy ma kilkanaście poziomów. Dusze powstają jako kreacja niebiańskich rodziców, a pośrednio dzieło samego Stwórcy – Źródła – Inteligentnej Energii wypełniającej Wszechświaty, można powiedzieć, że nasze ciała to odzwierciedlania Mikro-Wszechświatów. Mistrzowie z wyższego wymiaru potrafią manipulować czasem i cząstkami subatomowymi. Gdy decydujemy się na ziemską inkarnację, schodzimy do „szkoły”, która mieści się w niższym wymiarze astralnym. O tym jak on wygląda pisałam w innym artykule ( http://rezolucjaduszy.pl/2016/12/31/smierc-i-co-dalej-poradnik-na-wszelki-wypadek/ ). Przed inkarnacją poznajemy ziemski świat minerałów, roślin, zwierząt, by w ostateczności wcielić się w ludzkie ciało. Do niższego świata astralnego wracamy po odprowadzeniu-śmierci, by podjąć decyzję: o wzniesieniu się wyżej; doszkalaniu w „miejscowych szkołach” ; ponownej inkarnacji na Ziemi, by przepracować dalsze lekcje i, by zrealizować życiowe misje

Życiowa Misja

Jest indywidualną kwestią każdego człowieka, jej przebiegiem kieruje Dusza. Gdy kroczymy przydzieloną nam ścieżką, wszystko przychodzi łatwo –  jeśli nie, mamy pod górkę. Misja Życiowa zazwyczaj polega na wspólnym przepracowywaniu z rodziną duchową schematów, czyli negatywnych wzorców zachowań, zapisanych w podświadomości. Są one programowane już w okresie prenatalnym, przez negatywne emocje rodziców; w dzieciństwie, do 7 roku życia; powstają na skutek traum i urazów emocjonalnych; są dziedziczone po przodkach w DNA komórek; czy przejmowane ze świadomości grupowej. Negatywne schematy przypominają ciężkie kamienie, które dokładamy do naszego życiowego plecaka (podświadomości). Nawet nie podejrzewamy jak ich wiele, osobiście przepracowałam już kilkanaście, ale czuję, że jeszcze wiele pracy przede mną. Warto nad nimi pracować i po kolei się od nich uwalniać, by kroczyć przez życie z lekkością serca i  wewnętrzną radością. W obecnych czasach gwałtownych zmian, w których wcieliło się tak wielu mistrzów, nie ma przypadkowych spotkań, a niektóre wydarzenia dla nas niespodziewane, były zaplanowane jeszcze przed narodzinami (dlatego obwinianie siebie to jedna z najgorszych dla nas opcji, a tak często to robimy, prawda?). Czasem w biegu życia można pomylić członka rodziny duchowej z bliźniaczym płomieniem, wtedy małżonkowie będą bardziej parą przyjaciół, niż kochanków, co oczywiście nie przekreśla związku, bowiem w każdym aspekcie życia mamy prawo wolnej woli.

Cele

Do głównych zadań Misji Życiowej należą:

  1. Pozbycie się schematów i ograniczeń, które nam nie służą.
  2. Nauka kontroli Ego i dyscyplina myśli.
  3. Uświadomienie sobie stałego połączenia ze Stwórcą.
  4.  Przekroczenie dualizmu.

Przejawem dualizmu jest osądzanie (nie mylić z ocenianiem). Dopóki osądzamy zdarzenia z naszego życia, to znaczy nadajemy im wartość dobra lub zła, dopóty będziemy determinować jego jakość. Do celów naszej misji, oprócz tych głównych, należą nauka wzajemnego szacunku i  zdobywanie cnót. Tworzymy z nich gwiezdne wrota do wyższych poziomów astralnych, przykładem żeńskiego wzorca cnót jest: Ufność, Piękno, Harmonia, Miłość , Prawda, Pokój.

Wtajemniczenia

Gdy osiągniemy wszystko, po co przyszliśmy lub gdy Dusza nie widzi perspektyw dalszego rozwoju na Ziemi –  mamy możliwość przejścia na kolejny poziom. Przejście dokonuje się zazwyczaj po tak zwanym wtajemniczeniu (małej śmierci). To nie przypadek, że u niektórych przeżycie śmierci klinicznej otwiera wgląd w świat duchowy, rozszerza potencjały, zmienia świadomość. Każde wtajemniczenie jest inne, może być to tragiczny wypadek, z którego cudem uchodzimy z życiem; nieuleczalna choroba, którą pokonujemy ku zdziwieniu lekarzy; traumatyczne wydarzenie, w którym ocieramy się o śmierć. Podczas wtajemniczenia otwiera się portal energetyczny – wrota śmierci. Podejmujemy wtedy decyzję o pozostaniu na Ziemi lub odejściu do Stwórcy, oczywiście są to decyzje na poziomie Duszy – nie naszej świadomości. Moje wtajemniczenie przeszłam w wieku 30 lat, to symboliczny czas, uważany za wiek osiągnięcia dojrzałości przez Duszę w naszym ciele, również w wieku 30 lat Chrystus rozpoczął nauczanie. To był czas mojej drugiej ciąży. Kolejna wizyta kontrolna skończyła się szokującą dla mnie informacją o tym, że dziecku przestało bić serce. Usłyszałam wtedy od lekarza prowadzącego ciążę zalecenie, abym wróciła do domu i tam spróbowała poronić (ciekawe jak? – pomyślałam), a wizyta w szpitalu została umówiona na następny dzień. Pamiętam, kiedy wracałam do domu taksówką myślałam o trzech rzeczach:

– To dziwne i straszne uczucie, nosić w sobie martwe dziecko.

– Ciekawe, czy taksówkarze są choć trochę świadomi, jakie dramaty rozgrywają się w głowach pasażerów na tylnych siedzeniach.

-To dziecko przestało mnie kochać, zapewne stwierdziło, że będę fatalną matką i postanowiło wypisać się z tego świata, póki czas. To moja wina.

Dziś wiem, że to kompletna bzdura. Dzieci kochają swoje matki bezwarunkowo, nawet te, które postanowiły je usunąć – znają bowiem jej ograniczenia i negatywne schematy, których istnienia ona sama nie podejrzewa, a które przyczyniły się do takiej, a nie innej decyzji. W każdym razie wróciłam do domu, położyłam się spać. W nocy rozpoczęły się silne bóle i skurcze, przypominające te porodowe. Pojawiło się dużo krwi, bardzo dużo. Gdy kolejne ręczniki stawały się od niej mokre, a ja zaczynałam tracić przytomność w wyniku jej utraty, postanowiliśmy z mężem nie czekać na umówioną w szpitalu godzinę, tylko od razu tam pojechać. W momentach, kiedy byłam bliska utraty świadomości, po raz pierwszy wzniosłam się poza moje ciało. Zaczął się dla mnie proces transformacji, który zapoczątkowany został przez utratę dziecka, a później jego powrót i szczęśliwe narodziny (po niecałych trzech miesiącach znów byłam w ciąży, okoliczności narodzin opisałam tutaj: http://rezolucjaduszy.pl/2018/03/09/gdy-uslyszalam-glos-duszy-po-raz-pierwszy-czyli-o-tym-jak-zaczela-sie-wielka-przemiana/ ). W efekcie tego procesu uzyskałam pełne połączenie z Duszą. To wtajemniczenie widzę zapisane na linii życia lewej dłoni, widzę też kolejne, za około 30 lat. Po przejściu przez wtajemniczenie życie ulega zmianie, otrzymujemy nowe zadania i aniołów stróżów (co nie musi być jednoznaczne z utratą poprzednich). Każdy koniec to nowy początek, dlatego wtajemniczenie nie jest czymś, czego należy się obawiać. Z drugiej strony nie należy też przyspieszać biegu życia, każdy rozwija się we własnym tempie. Jesteśmy w ciągłym ruchu, wraz z naszą planetą, która krąży wokół Słońca, ale też podąża spiralnym ruchem, wraz z rozszerzającym się ciągle Wszechświatem. Podobnie cele naszego życia wykonują piękny taniec z czasem i przestrzenią, z każdym nowym cyklem pojawiają się nowe cele, przyjmujmy je z ufnością, miłością i ciekawością małego dziecka – to nasza Życiowa Misja.

10 komentarzy

  1. Aga
    Odpowiedz
    31 lipca 2018 at 4:35 pm

    coz, ciagle brak mi ziemskich slow zeby wyrazic zdanie na temat tego co piszesz:)ja to poprostu czuje:)
    W sprawie poronienia tez mam doswiadczenie, ale wiem, ze byla to moja wina:(nie napisze co to bylo, ale wiem, ze winna bylam ja:(ogromna chec pomocy ojcu z wyjscia z nalogu sprawila wlasnie ta tragedie…..
    pozdrawiam

    • Agata
      Odpowiedz
      31 lipca 2018 at 5:13 pm

      Chciałabym Cię mocno przytulić i pokazać sercem jak źle rozumiemy jeszcze kategorie winy, kary i cierpienia. Jak wielką moc ma wybaczanie, z przede wszystkim wybaczanie sobie. Zrób prezent swojej Duszy i przeczytaj książkę „Radykalne Samowybaczanie” Colina Tippinga, jeśli chcesz, napisz później do mnie jak Ci się podobała i czy pomogła 🙂

      • Aga
        31 lipca 2018 at 5:50 pm

        Dziekuje Agatko:)Dziekuje za promyki slonca ktore dajesz mi swoimi wpisami:)Byc moze przeczytam ta ksiazke, a jak na razie to prezent dla Duszyczki ja mam z samego rana kiedy noc przechodzi w dzien:) Ona to uwielbia najbardziej:)Wybaczam sobie wiele rzeczy jednak z drugiej strony cos mi mowi ze jest to jakby ignorancja tego co zrobilam, ale znowu potem tlumacze sobie , ze bylam nieswiadoma pewnych rzeczy…I taka hustawka:(Ojcu bardziej potrafilam wybaczyc bo on przekazal mi to jaka byc powinnam? On byl bardzo wrazliwym mezczyzna, takim ktory nawet muszki nie skrzywdzi, jednak cala agresja na ten swiat byla w nim:(nie rozladowana ktora doprowadzila do tragedii:(sni mi sie czasami, ale tak jakby byl moim aniolem strozem:)np. stoi na parterze z rowerem, w garniturze, taki mlody I przystojny jakim matka go poznala I nie pozwala mi isc na dol, musze wejsc na gore..bardzo wymowny sen:)gorzej jest z matka:(wiadomo, ze najwazniejsze jest to co mowi matka……stracilam jej zainteresowanie jako corka kiedy powiedzialam pare slow prawdy:(ta jej wewnetrzna pycha I falszywa duma…….czuje ze moja rodzina jest w rozsypce:(

      • Agata
        31 lipca 2018 at 5:58 pm

        Pracując z własnymi schematami pomagamy nie tylko sobie, ale wszystkim członkom naszej rodziny jednocześnie. Jeśli mi pozwolisz, porozmawiam z Twoją Duszą i napiszę Ci, co mi powiedziała w prywatnym mailu. Sama stwierdzisz, czy informacje okazały się przydatne. W zamian wystarczy słowo „dziękuję” i Twój szczery uśmiech 🙂

  2. Aga
    Odpowiedz
    31 lipca 2018 at 6:07 pm

    Blagam zrob to:)dziekuje

  3. Gościu
    Odpowiedz
    31 lipca 2018 at 7:27 pm

    ja słyszałem jeszcze o takich sytuacjach, w których plan obecnego wcielenia został zrealizowany i człowiek sobie dalej żyje bez wtajemniczeń, relaksując się i ciesząc każdą chwilą życia- ponoć wtedy wszystko się udaje i wychodzi z powodzeniem

    • Agata
      Odpowiedz
      31 lipca 2018 at 7:31 pm

      Ja tak mam obecnie 😉 Tu chyba wtajemniczenia nie odgrywają roli, a sposób myślenia.

    • Agata
      Odpowiedz
      31 lipca 2018 at 7:40 pm

      Ale faktycznie, wtajemniczenia to coś, co się MOŻE wydarzyć, a nie MUSI.

  4. Ewelina
    Odpowiedz
    1 sierpnia 2018 at 9:48 am

    Ciekawi mnie czy tylko czy wtajemniczenie zawsze wiąże się z jakimś „tragicznym wydarzeniem” ? Czy nie można dojść do tego w inny sposób? Np. poprzez medytację? Lub czy może się dokonać we wczesnym dzieciństwie.

    • Agata
      Odpowiedz
      1 sierpnia 2018 at 7:41 pm

      Ależ oczywiście! Ostatecznie to Ty tworzysz swoją przestrzeń. Każdy ma swój sposób i wzór na życie. Jesteśmy tu po to, by żyć w szczęściu, zdrowiu i obfitości. Kończy się era żelaza, a zaczyna złoty wiek. Powoli wraca do nas świadomość przodków, a konieczność „brutalnych” pobudek przestanie być potrzebna. Ludzie zaczynają zmieniać schematy myślowe samodzielnie, bez konieczności przechodzenia przez „dramaty”. Zwłaszcza teraz, gdy otworzyliśmy przestrzeń serca 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *